Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2020

Jabłkowy deserek bez grzechu :-)

No i zaczął się ten nasz Nowy Rok. 
taka podwójna 20 :-)
Wiele osób podejmuje noworoczne wyzwania i postanowienia.
Często wiążą się z dietą, zdrowym odżywianiem, 
włączeniem sportu do codziennej aktywności.
Są też odważni , którzy mówią - zero cukru:-)
Ale przecież chce się deseru !!!!!
No i mam propozycję deseru idealnego.
Szybki, z owocem :-) i bez cukru.
Jabłka w cieście francuskim
Składniki:
- jabłka
- ciasto francuskie
- cynamon opcjonalnie
- jajko do posmarowania
Wykonanie:
Jabłka kroimy w centymetrowe krążki. Wycinamy gniazda nasienne.
Ciasto delikatnie rozwałkowujemy i  kroimy w paski. Owijamy jabłka pazkami wg wzoru lub własnej fantazji.  Smarujemy roztrzepanym jajkiem, posypujemy cynamonem.
Pieczemy ok 20 min w piekarniku rozgrzanym do 200-220 stopni
Gotowe! 
Idealne na ciepło, jako podwieczorek czy dodatek do kawy.
Udanego weekendu życzę i wytrwania w postanowieniach noworocznych :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota



piątek, 8 listopada 2019

Jesienne naleśniki

Dzisiaj zapraszam Was do wypróbowania jesiennych dyniowych naleśników z ricottą.
Robiłam je już w kilku wersjach ze śliwkami czy figami.
Naleśniki nie są pracochłonne jeśli wcześniej przygotujemy sobie puree dyniowe.
Ja to zawsze robię hurtowo i pakuję w woreczki i zamrażam.
Jest potem idealne do naleśników czy naszych ulubionych muffinek dyniowych.
Przepis na puree bardzo prosty :-)
Raczej robię z dyni hokaido wówczas nawet skórki nie obieram.
Potrzebujemy 1 kg oczyszczonej z pestek dyni. Wkładamy ja do Thermomixa lub garnuszka. Zalewamy 1,5 l wody i gotujemy 18 minut/varoma / obr 2  lub w garnuszku mieszając. Sprawdzamy czy dynia się rozpada. 
Następnie miksujemy 8s /obr 53 lub ręcznym blenderem. 
Tak przygotowane puree studzimy , przekładamy do woreczków lub  pojemniczków i mrozimy.
Warto opisać wagę lub ml. ja najczęście pakuję po 100 g.

Jak mamy już puree to możemy sie zabrać za naleśniki.

Dyniowe naleśniki z ricottą
Składniki
- 100 g mąki kukurydzianej
- 100 g puree dyniowego
- 2 jajka
- 250 ml mleka
- 0,25 łyżeczki cynamonu
- 0,13 łyżeczki kardamonu
0,13 łyżeczki imbiru
0,13 łyżeczki gałki muszkatołowej
5 fig
250 g ricotty
1 łyżka miodu

Puree z dyni dokładnie łączymy z mlekiem i jajkami. Następnie wsypujemy mąkę, a na końcu przyprawy. Ciasto na naleśniki miksujemy i smażymy na patelni. Przekłądamy naleśniki serem. Ja nie dosładzam. Na to wykładamy owoce - u mnie śliwki pieczone z odrobiną syropu klonowego i octu jabłkowego. Gotowe!
 Jadłam je na ciepło ale też i na zimno.
Na ciepło lepiej bo w tej jesiennej aurze chce się tylko ciepłe -) 

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





środa, 30 października 2019

Bawimy się strasznie

Bawimy się bo dzieciaki przychodzą.
Bez szaleństwa, kulturalnie i z dystansem.
Trochę strasznie się zrobiło w salonie.  
Czarne dynie zmajstrowałam sama.
Styropianowe potraktowałam czarną farbą.
A liście i patyczki złotą. 
I w ten sposób biało czarno złota kolorystyka tegorocznego
Halloween została utrzymana. 
Nawet się nie spodziewałam, że tak fajnie wyjdą. 
Rok temu było bardziej pomarańczowo.

Teraz jeszcze czas wyciąć dynię.
Szukam pomysłu:-)
To jak bawicie się?

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





sobota, 26 października 2019

Chlebek bananowy do jesiennej herbaty

Upiekłam chlebek:-)
Pokazałam na Instagramie i pojawiły się pytania o przepis :-)
Obiecałam,  no to publikuję!


Chlebek bananowo-kawowy
Składniki:
 - 2 banany
- 100 g mąki kokosowej lub gryczanej
- 100 g mielonych migdałów
- 20 g nasion słonecznika
- 75 g orzechów pekan, posiekanych
- 1½ czubatej łyżeczki cynamonu, mielonego
- ¼ łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ½ łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 łyżeczki kawy instant
- 1 łyżka wrzącej wody
- 3 duże jajka
- 125 ml syropu klonowego
- 60 ml oliwy

Sposób wykonania:

Nagrzej piekarnik do 180 °C i natłuść formę keksową. Obierz banany i rozgnieć je widelcem.
W dużej misce wymieszaj mąkę, mielone migdały, nasiona słonecznika, 60 g orzechów pekan, przyprawy, ekstrakt waniliowy, proszek do pieczenia i sodę.
Kawę rozpuść we wrzącej wodzie i wymieszaj z rozbełtanymi jajkami, syropem klonowym i oliwą.
Mokre składniki wlej do suchych i wymieszaj delikatnie, następnie dodaj rozgniecione banany
 i połącz je z ciastem. Jeśli jest zbyt mokre, możesz dodać trochę mąki, natomiast jeśli zbyt suche – wlej odrobinę oliwy.
Powstałą mieszankę przełóż do formy i posyp pozostałymi orzechami pekan. Piecz 20-25 minut, pod koniec pieczenia włóż w ciasto drewnianą wykałaczkę – jeśli zostanie na niej surowe ciasto, potrzebuje jeszcze chwili w piekarniku.
Po wyjęciu pozostaw chlebek na 10 minut w formie, po czym wyjmij go i zostaw do wystudzenia na kratce.
Idealny na drugie śniadanie lub do jesiennej herbaty.
W tym roku jesień nas rozpieszcza więc nawet na tarasie jeszcze można się delektować kawą.

Jesień piękna ale liście lecą:-0
Zmykam grabić !
Udanego weekendu!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





piątek, 18 października 2019

Śniadanie na zielono

Dzisiaj zapraszam na szybkie i efektowne śniadanie
Klasyczne połączenie jajek z awokado :-)

Zielony omlet
3 jajka
1 awokado
1 kopiasta łyżeczka spiruliny, matchy lub sproszkowanej pietruszki
duża garść listków kolendry lub pietruszki
duża garść pistacji niesolonych lub pinii
sól
pieprz
masło do smażenia
sok z cytryny
oliwa extra vergine


Zmiksuj jajka z zielonym proszkiem (spiruliną, matchą lub sproszkowaną pietruszką) solą
i pieprzem.
 Na patelni  rozgrzej trochę masła i wlej masę jajeczną. Smaż pod przykryciem przez ok. 3-4 minuty. Przełóż omlet na drugą stronę i smaż jeszcze przez chwilę. Przełóż omlet na talerze
i ułóż na nich pokrojone awokado (wcześniej wyjmij je ze skórki w całości, przy pomocy łyżki). 
Dodaj listki kolendry lub pietruszki i grubo posiekane pistacje.


Ciepłe, szybkie i niebanalne śniadanie.
Polecam!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





piątek, 13 września 2019

Jesienna zakręcona tarta

Dziś zapraszam na jesienną zakręconą tartę.
Proste, efektowne i co najważniejsze smaczne!
Ciasto można zrobić samodzielnie 
lub kupić gotowe ciasto kruche.


 Jesienna zakręcona tarta

Ciasto
1 opakowanie kruchego ciasta
lub
250 g mąki pszennej
125 g schłodzonego masła
1 żółtko
1 łyżeczka soli
50 ml wody
w obu przypadkach dodatkowo masło do wysmarowania formy
Nadzienie
1 cukinia
1 średni bakłażan
2 średnie marchwie
1/2 czerwonej cebuli
2 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku
150 ml śmietanki 30-35%
2 jaja
125 g sera mozzarella (1 kulka)

Przygotowanie

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190ºC (bez termoobiegu). Formę na tartę 28 cm smarujemy masłem.
Wsypujemy do miksera lub miski wszystkie składniki na ciasto. Miksujemy składniki za pomocą mieszadeł świderków przez około 2-3 minuty do połączenia się składników. Tworzymy kulę, zawijamy w folię i chłodzimy 1 godzinę w lodówce.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 5 mm, podsypując mąką.
Wykładamy ciastem dno i boki formy, a następnie nakłuwamy je widelcem.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez około 15 minut, aż ciasto się zarumieni. Odstawiamy je do wystudzenia.

Bakłażana, cukinię i marchew obieramy i kroimy wzdłuż na cienkie plastry. Najlepiej pokroić je obieraczką do warzyw, wówczas plastry są jednakowej grubości. Jeżeli są za szerokie, dodatkowo kroimy je na pół wzdłuż.  Bakłażana posypujemy solą, aby nie ściemniał. Cebulę kroimy w piórka.
W miseczce mieszamy śmietankę z jajkami, a następnie dodajemy starty ser mozzarella i tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczone, wystudzone ciasto.
Na masę wykładamy cebulę, później pozostałe warzywa układamy na obwodzie tarty, od zewnątrz, a pionowo: dookoła pasek cukinii, dookoła pasek marchwi, dookoła pasek bakłażana.
Powtarzamy czynność do wypełnienia całej powierzchni tarty do środka.
Wstawiamy całość do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 40–45 minut do zarumienienia warzyw.

Tarta jest smaczna na gorąco ale sprawdzi się też w wersji na zimno.
Mimo że nie ma mięsa mąż zjadł :-)

Pozdrawiam serdecznie już trochę jesiennie



Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota























wtorek, 30 października 2018

Gotowa na cukierek albo psikus

Ogłaszam pełną gotowość.
Dzieciaki mogą pukać, cukierka dostana
i psikusa nie musza robić.
To już przyjęta tradycja u nas na wsi:-)
Kto nie chce nie chodzi,
kto nie chce nie otwiera. 
Ja siedze przy kominku,
pukania nasłuchuję
i kawkę popijam.
W tym roku na kominku wersja średnio umiarkowana.
Wogóle ta jesień mnie zaskoczyła
i w kalendarzu dni zabrakło.
Ale tak to jest jak człowiek w październiku jeszcze na urlop jedzie:-)
Chętni na posta o Maroku?
Ale nie tym z kurortu tylko tak głębiej w bezdroża:-)
No to gotowość jest
ale przyda się też coś słodkiego. 
W tym roku sprawdzone muffinki dyniowe
przepis w poście dyniowe słodkości
Jeśli taka wersja jest zbyt grzeczna
to proponuję wersje przerażającą.
Wystarczy jakiekolwiek muffinki przyozdobić.
Potrzebujemy śmietanę 38% i fix.
Ubijamy bitą śmietanę, przekładamy do rękawa cukierniczego
bądź zwykłego woreczka z przyciętym rogiem.
Formujemy mini mózgi na koniec pędzelkiem malujemy sokiem malinowym
Gotowe!
Wersja super szybka
 to ciasteczka.
Ucieramy lukier z kroplą czerwonego barwnika.
Malujemy ciastka ( u nas Oreo) i dekorujemy cukrowymi oczkami.
Gotowe!
A gdy mamy po prostu sernik, bądź inne ulubione ciasto domowników
wystarczy wyciąć z papieru nietoperza, pająka, ducha
i też gotowe! 
Rok temu kominek był bardziej przerażający - wiecej
ale w tym roku fotel wygrał :-) 
Udanej zabawy!!!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


piątek, 28 września 2018

Jesiennie..

I nim się człowiek obejrzał nastała jesień.
Wrzesień jak co roku był bardzo pracowity 
i niewiele czasu zostało na wirtualny świat.
Nasz taras przybrał już jesienny look.
Część roślin po prostu padła w czasie urlopu
i szansę dostały wrzosy.
Do tego obowiązkowe ciasto śliwkowe.
Piekę już chyba czwarte
i mąż wciąż chce więcej.

Mam nadzieję, że jesień będzie ciepła
 i będziemy mogli korzystać z tarasu jak najdłużej

W tym roku pierwszy raz winobluszcz na tarasie
ciekawe kiedy opanuje całą ścianę.
Weekend zapowiada się słonecznie i ciepło.
To dobry czas na spacery, grzyby
lub po prostu wspólne szwędanie się.
Ja zablokuję znowu Warszawę biegnąc ostatni maraton w tym roku.
I ostatni do Korony Maratonów Polskich.
Trzymajcie kciuki ;-)
Miłego weekendu!!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 24 listopada 2017

Dużo słońca w listopadzie

Dzisiaj przesyłam Wam dużo słońca z cudownej Jordanii i kolorowego Izraela.
Aż sama jeszcze nie zarejestrowałam, 
że tyle widziałam.
Oglądając zdjęcia szykując posta sama poukładałam sobie w głowie :-)

Jordania
Kraj niezwykle przyjazny, ludzie uśmiechnięci, Petra zachwycająca wiecej tutaj 
i mnóstwo śmieci i plastików wzdłuż drogi
Aż serce się kraje że takie piękne, marsjańskie wręcz krajobrazy pustyni kamiennej,

zasypane są plastikami i foliówkami które miota jedynie wiatr.
Stolica kraju Amman to stosunkowo młode miasto,
bardzo rozległe i malowniczo położone na wzgórzach.
Nie zachwyca architektura :-)
Nad miastem góruje cytadela Dżabal Al-Qala’at.
Miejsce to było zamieszkane już w czasach prehistorycznych.
Z pewnościa jest z ta przepiękny widok na stolicę, 
wraz z teatrem rzymskiego jeszcze miasta o cudnej nazwie Filadelfia :-)
Warto też zwiedzić Meczet Króla Abd Allaha, 
zainspirowany Meczetem Kopuły z Jerozolimy.
I tyle jeśli chodzi o stolicę kraju.
Wiele osób kojarzy Jordanie z Petrą ale niewielu słysząło o Dżerasz.
A jest to jedno z najlepiej zachowanych rzymskich miast poza Włochami, 
z owalną kolumnadą okalającą forum.
To co można zobaczyć to zaledwie 1/10 miasta. 
Miasto miało swój kres w VII wieku pa najeździe muzułmanów, licznych trzęsieniach ziemi.
W końcu zasypał je piasek i tylko niewielka część jest odkopana. 
Do miasta wchodzimy prze imponującą bramę 
zbudowaną na cześć przyjazdu cesarza Hadriana.
Imponujące wrażenie robi też Cardo Maximus, czyli główna ulica miasta
przy której mieściły się główne rezydencje miasta.
Podobno było tu ponad 500 kolumn! 
Robi t wrażenie dzisiaj 
a to dopiero musiał być widok gdy fontanny działały,
kwiaty kwitły i wszytko stało na swoim miejscu:-)
W Dżerasz bardzo dobrze zachowały się dwa teatry.
Hmm nawet występowałam :-))))

To co warto wspomnieć to przepyszne jedzenie.
Wszystko mi smakowało:-)
To zdecydowanie moje smaki.
Zajadałam się hummusem i falafelami.

Hitem był chleb pieczony w piecu.

Wystarczy trochę hummusu, jakieś warzywko i jesteś w kulinarnym niebie 

Ciekawe spostrzeżenie dotyczy również pamiątek.
Nie ma tu chinszczyzny
a jest wiele rzemiosła i lokalnego rękodzieła.
Z odtworzoną sztuką tworzenia mozajek.
Niezwykle detalicznych i urzekających pięknem.
Cały pobyt było miło i sympatycznie
ale gdy płaciłam w sklepie to Pan wydając resztę dał ją mojemu mężowi
Takie smaczki z pokazaniem miejsca kobiecie:-)
Ostatnim naszym punktem w Jordanii
była góra Nebo,
To z niej Mojżesz po 40 latach wędrówki zobaczył cel,
czyli Ziemię Obiecaną.
Widać stąd dolinę Jordanu, Morze Martwe, Palestynę i Izrael.
Do Jerozolimy jest zaledwie 45 km w linii prostej.  
Przed nami Izrael
Wybuchowa mieszanka kultur, religii, historii i krajobrazów....
ale to chyba materiał na następny post :-)

Chcecie wiecej słońca?