piątek, 10 stycznia 2020

Jabłkowy deserek bez grzechu :-)

No i zaczął się ten nasz Nowy Rok. 
taka podwójna 20 :-)
Wiele osób podejmuje noworoczne wyzwania i postanowienia.
Często wiążą się z dietą, zdrowym odżywianiem, 
włączeniem sportu do codziennej aktywności.
Są też odważni , którzy mówią - zero cukru:-)
Ale przecież chce się deseru !!!!!
No i mam propozycję deseru idealnego.
Szybki, z owocem :-) i bez cukru.
Jabłka w cieście francuskim
Składniki:
- jabłka
- ciasto francuskie
- cynamon opcjonalnie
- jajko do posmarowania
Wykonanie:
Jabłka kroimy w centymetrowe krążki. Wycinamy gniazda nasienne.
Ciasto delikatnie rozwałkowujemy i  kroimy w paski. Owijamy jabłka pazkami wg wzoru lub własnej fantazji.  Smarujemy roztrzepanym jajkiem, posypujemy cynamonem.
Pieczemy ok 20 min w piekarniku rozgrzanym do 200-220 stopni
Gotowe! 
Idealne na ciepło, jako podwieczorek czy dodatek do kawy.
Udanego weekendu życzę i wytrwania w postanowieniach noworocznych :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota



środa, 1 stycznia 2020

Aktywny rok

Ach co to był za rok :-)
Na początku miałam plan ograniczyć starty w zawodach
 i więcej biegać dla siebie samej.
Hmm chyba nie do końca się udało!
Startów było mniej niż w latach poprzednich ale dystanse dłuższe.
I z asfaltu przeniosłam się w góry.
To mnie cieszy najbardziej, że udało się tak wszystko
 poukładać aby aktywnie weekendy spędzać w górach.
I zimą i latem.
Szczególnie cieszy, że cały czas udawało mi się zarażać pasją 
i dzielić tą radość z innymi.
Czy w czasie Biegu firmowego, sztafety triathlonowej czy sztafety  charytatywnej. 
Kilka startów  miało też cel charytatywny 
jak między innymi Wings for Life, Bieg Kobiet 
czy wspomniane wcześniej sztafety. 
Biegałam wiosną, latem i zimą :-)
Ale też nie tylko biegałam :-)
Były biegówki, zjazdówki czy łyżwy.
Było pływanie, nurkowanie czy morsowanie!
Oczywiście rower, tenis, triathlon.
Było cudowne kibicowanie na maratonie wrocławskim.
A w ramach slow down nieoceniona joga.

Aż sama jestem w szoku ile się działo.
A to tylko sport:-)
Były koncerty, spektakle, 
podróże krótkie i dalekie ,
spotkania z przyjaciółmi, babskie wyjazdy i ...... wiele cudownych chwil.

Plany na 2020 ambitne.
Pierwsze ultra zaplanowane, maraton za granicą, nowe wyzwania i radości.
Trzymajcie kciuki za zdrowie i formę .

Wszystkim życzę realizacji celów, szczęśliwych chwil,
tłumu kochających ludzi dookoła i oczywiście zdrówka!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 20 grudnia 2019

Magia świąt

Już za kilka chwil święta.
Czas spokoju, relaksu, często też nostalgii.
Czas off line dla wielu.
Bo tak zdecydowanie lepiej :-)
Dlatego z wyprzedzeniem
dla Wszystkich odwiedzających przedmieścia 
przesyłam życzenia spokojnych i wesołych świąt.
Nie ma chyba szans na białe święta.
Taką namiastką może być świąteczny tort.
Mała chatka zagubiona w lesie.
Kokosowy śnieg pasuje tu idealnie do piernikowego domku
i piernikowych choinek.
I nawet pierwsza gwiazdka już świeci.
Do zobaczenia w Nowym Roku :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota



niedziela, 8 grudnia 2019

Wieniec nie wieniec

To już druga niedziela adwentu
 a ja Wam jeszcze nie pokazałam naszego wieńca adwentowego.
W tym roku to bardziej stroik niż wieniec.
Upiekłam z Agatą piernikowe kamienice.
Zza kamienic wyłania się las :-)
Lubię ten motyw i kiedyś już piekłam kamienice co pokazywałam tutaj
Dodałam choinki i gwiazdki i wyszła magiczna wioska :-)
Jeszcze tylko dwie świece i będą święta!!!
Cieszy mnie to i przeraża jednocześnie.
Miłego szaleństwa przedświatecznego!
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


niedziela, 1 grudnia 2019

Adwentowy czas

Co roku to szczególny czas.
Z małymi dziećmi czas oczekiwania jest magiczny.
I te zadania i zachwyty i ciasteczka dla Mikołaja.
 A jak jeszcze zostawi ślady na podłodze to szał.
Z nastolatkami już nie tak łatwo.

Od kilku lat zamiast zadań i mini prezencików wprowadziliśmy kupony.
Są to kupny na przyjemności ale też przysługi dla innych domowników. 
W tym roku również kupony.
W wersji bardzo oszczędnej w formie.
Dzięki temu łatwe do wykonania.
Wystarczy 24 trójkąty z różnokolorowych papierów,
 patyczki do szaszłyków, szkło lub inny pojemnik i trochę taśmy klejącej.

Mam nadzieję że ta wersja też się sprawdzi w tym roku
 i czas oczekiwania świat będzie uważny, wspólny i rodziny
Nasze poprzednie wersje kalendarzy do obejrzenia pod linkami.
2018 
2016 

No to zmykam bo jeszcze wieniec chcę dziś przygotować.
A jak u was przygotowania do świąt?



Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 8 listopada 2019

Jesienne naleśniki

Dzisiaj zapraszam Was do wypróbowania jesiennych dyniowych naleśników z ricottą.
Robiłam je już w kilku wersjach ze śliwkami czy figami.
Naleśniki nie są pracochłonne jeśli wcześniej przygotujemy sobie puree dyniowe.
Ja to zawsze robię hurtowo i pakuję w woreczki i zamrażam.
Jest potem idealne do naleśników czy naszych ulubionych muffinek dyniowych.
Przepis na puree bardzo prosty :-)
Raczej robię z dyni hokaido wówczas nawet skórki nie obieram.
Potrzebujemy 1 kg oczyszczonej z pestek dyni. Wkładamy ja do Thermomixa lub garnuszka. Zalewamy 1,5 l wody i gotujemy 18 minut/varoma / obr 2  lub w garnuszku mieszając. Sprawdzamy czy dynia się rozpada. 
Następnie miksujemy 8s /obr 53 lub ręcznym blenderem. 
Tak przygotowane puree studzimy , przekładamy do woreczków lub  pojemniczków i mrozimy.
Warto opisać wagę lub ml. ja najczęście pakuję po 100 g.

Jak mamy już puree to możemy sie zabrać za naleśniki.

Dyniowe naleśniki z ricottą
Składniki
- 100 g mąki kukurydzianej
- 100 g puree dyniowego
- 2 jajka
- 250 ml mleka
- 0,25 łyżeczki cynamonu
- 0,13 łyżeczki kardamonu
0,13 łyżeczki imbiru
0,13 łyżeczki gałki muszkatołowej
5 fig
250 g ricotty
1 łyżka miodu

Puree z dyni dokładnie łączymy z mlekiem i jajkami. Następnie wsypujemy mąkę, a na końcu przyprawy. Ciasto na naleśniki miksujemy i smażymy na patelni. Przekłądamy naleśniki serem. Ja nie dosładzam. Na to wykładamy owoce - u mnie śliwki pieczone z odrobiną syropu klonowego i octu jabłkowego. Gotowe!
 Jadłam je na ciepło ale też i na zimno.
Na ciepło lepiej bo w tej jesiennej aurze chce się tylko ciepłe -) 

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





środa, 30 października 2019

Bawimy się strasznie

Bawimy się bo dzieciaki przychodzą.
Bez szaleństwa, kulturalnie i z dystansem.
Trochę strasznie się zrobiło w salonie.  
Czarne dynie zmajstrowałam sama.
Styropianowe potraktowałam czarną farbą.
A liście i patyczki złotą. 
I w ten sposób biało czarno złota kolorystyka tegorocznego
Halloween została utrzymana. 
Nawet się nie spodziewałam, że tak fajnie wyjdą. 
Rok temu było bardziej pomarańczowo.

Teraz jeszcze czas wyciąć dynię.
Szukam pomysłu:-)
To jak bawicie się?

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota