piątek, 16 stycznia 2015

Jeszcze nie wiosna ale

Uff święta popakowane w kartony czekają do następnego roku :-)
My też już prawie spakowani na narty.
Po całym tygodniu szkoły teraz ferie :-)
I mimo że jadę w śnieg to marzę już o wiośnie.


 
 

 
Taką mała wiosnę zaprosiłam już do domu.
 
 
Miłego weekendu życzę i pozdrawiam.
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 

środa, 14 stycznia 2015

Góra, dół i góra, dół i...

Witam serdecznie.
Dzisiaj znowu porządkowo.
W życiu nie podejrzewałam, ze takie coś będzie mnie wnerwiać
 i że będę szukać na to rozwiązania.
A co mnie denerwuje?
Bieganie góra o dół i z powrotem.
Wyznaję zasadę, że rzeczy trzeba odkładać na miejsce.
Pomaga to utrzymać porządek i człowiek wiecznie czegoś nie szuka.

Hmm ale czy z każdym drobiazgiem już natychmiast musze lecieć na górę
bo właśnie ogarniam dół, bo coś wpadło w ręce, wyciągnęłam z zakupów itp.

Aby ograniczyć to latanie to wpadło nam w nawyk kładzenie tych rzeczy na schodach.
Że niby przy okazji idąc na górę się weźmie.

 
Nic bardziej mylnego. Wszyscy łażą, nikt nie bierze
 a ja dostaję nerwa gdy na schodach leży sterta
Bo w praktyce tak to wygląda.
 

 Postanowiłam nie walczyć ze zjawiskiem tylko go ujarzmić.
Zakupiłam w Netto dwa gazetowniki (tak były opisane),
 które idealnie wymiarami spasowały się z naszymi schodami.

 


Do tego czarny karton, biały flamaster i kawałek wstążki.
W ten sposób powstały koszyki w których przechowywane są
 wszelkie drobiazgi nie z tego piętra.

 
 I tak raz dziennie łapię taki koszyk
i roznoszę to wszystko na miejsce.
Dzięki temu chaos opanowany.
Już dawno stwierdziłam, że walka z wiatrakami nie dla mnie.

 
Jeden koszyk stoi na dole, drugi na górze i tak sobie  działamy.
 
Hmm czy tylko ja mam takiego bzika?
 
Pozdrawiam gorąco!
Szczególnie nowych odwiedzających i fanów na Facebook-u
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

 


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Ale coś małego... słodkiego...


 
Witam serdecznie
U nas detoks poświąteczny jeszcze trwa.
Ale przecież tak nic, zupełnie nic się nie da.
Miotałam się po kuchni i stwierdziłam, że jak nie zjem czegoś czekoladowego to padnę.
 
Szybka i efektowna propozycja.
Czekoladowe lizaki.

 
Bardzo proste do przygotowania.
W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę.
Ja najczęściej robie gorzką pół na pół z mleczną ale tylko z uwagi na dzieci.
Ja pochłaniam gorzką.
 
Roztopioną czekoladę łyżką wylewamy na plastikową powierzchnię.
Najlepiej sprawdza się dno od pojemników plastikowych.
Szybciutko zatapiamy patyczek ( mogą być nawet te do szaszłyków)
Posypujemy do dekoracji.
Najczęściej są to bakalie ale dzisiaj produkcja poszła bardziej ozdobna.

 
Agata je uwielbia a wolę jak je porządną czekoladę
niż jakieś kupne chemiczne cuda.
 

 
Ja lizaki podaję wbite w kawałek styropianu ukrytego pod serwetką :-)
 
Świetnie sprawują się na wszelkich dziecięcych imprezach.
 

 
Ufff no to ludzkość jest uratowana.
Nikogo nie pogryzę bo poziom czekolady w organizmie wrócił do normy.
Pozdrawia gorąco.
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 
 

piątek, 9 stycznia 2015

Porządki ale nie świąteczne

Gdy już znikają świąteczne ozdoby
zawsze mam przypływ energii do sprzątania.
Omija mnie szał porządków przedświątecznych
 ale dopada mnie z opóźnieniem :-)
 
Dzisiaj padło na szufladę w kuchni.
Może to nie będzie zaskoczeniem dla niektórych ale lubię porządek:-)
Od dziecka tak miałam że marginesy
 w zeszytach (tak tak kiedyś robiło się samemu)
miałam porobione na początku lipca i zeszyty grzecznie czekały do września.
 
 
Ale do rzeczy... znaczy się mojej szuflady.
Gdy robiłam kuchnię lata temu
 to właściwie nie było żadnych dostępnych i racjonalnych cenowo systemów organizacji.
Mam zatem proste szuflady, które w sprytny i cenowo przyjazny.
 
Nieoceniony okazał się wkład do kosza Antonius - tutaj
 
Oszczędzę Wam widoku szuflady before :-) wolę after!!!

 
Poukładane ma teraz śliczniutko.
Wszystko wiadomo gdzie ma miejsce
i można pilnować aby je tam odłożyć.
 
 
Taki porządek daje mi spokój ducha
 i mogę zaprzątać sobie teraz głowę planami, nowymi wyzwaniami itd.
 
 
Jeśli ktoś nie wiedział co zrobić z weekendem
 to zawsze można zrobić porządek !!!
Taki żarcik:-)
Miłego weekendu życzę.
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


środa, 7 stycznia 2015

To już styczeń...

Powoli żegnamy się ze świątecznymi klimatami.
Nastał nam styczeń.
Miesiąc w którym śnieg jest bardziej pożądany niż nawet na święta.
W Boże Narodzenie ma wartość estetyczną a w styczniu praktyczną.
Już za 1,5 tygodnia dzieciaki zaczynają ferie zimowe.
I znowu 2 tygodnie laby.
Ubiegłoroczne ferie to była akcja pogoni z śniegiem i
z detektywistyczną dokładnością poszukiwanie stoków w południowej Polsce.
W tym roku postanowiłam pozaklinać trochę ten śnieg.


Tak więc śniegowy wystrój zyskał nasz wiatrołap.
To chyba najczęściej pokazywane wnętrze z naszego domu :-)
Ale tam ciągle się coś zmienia.
 W roli śniegu występują: fasola, ryż, kryształki, kamyczki i ... sztuczny śnieg.
A wiadomo jak jest śnieg to musi być bałwan.
Starą,  znaną wszystkim chyba,
metodą pieczątek z ziemniaka zmajstrowałyśmy poduszkę bałwana.


Od razu zrobiło się weselej i śnieżniej.


Chyba mam jakieś zdolności szamańskie bo po naszym zaklinaniu spadł śnieg.
Ja musiałam lecieć do pracy ale dzieciaki poleciały na ogród.
Zmajstrowały oczywiście bałwana.


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Ptaszki... zimowe menu

Cześć kochani
My powoli wracamy do normalności.
Jeszcze tylko dzieciaki wrócą do szkoły i wróci codzienny rytm.

Po świątecznych i sylwestrowych wyżerkach czas trochę odetchnąć.
Ale foremki jeszcze nie popakowane więc szybciutko coś wyczarowałam.
Ale tym razem nie dla nas obżartuchów.

Zawsze staramy się dbać o nasze ogródkowe ptaki.
Przylatują do nas tłumnie.
Wiosną uwielbiam gdy zaraz o świcie zaczynają śpiewy.
Nigdy mnie to nie denerwuje ani nie przeszkadza.
Lubię tak poleżeć przed wstaniem i posłuchać.
Dookoła nas rzeka, rozlewiska i piękny starodrzew wiec mają gdzie gniazdować.

 Dokarmiamy ptaki systematycznie ale ostatnio strasznie u nas wieje.
No i  wszystko rozwiewa.
Pewno się nie marnuje ale... porządek musi być.
Znalazłam więc sposób.
 
Roztopiłam smalec, zalałam ziarna płynnym tłuszczem.
Aby było łatwiej dozować powkładałam w foremki.
W ten sposób powstały takie pastylki ziarenkowe.
 



Trochę tłuszczu też ptaszkom zimową porą raczej nie zaszkodzi.
Wkładam taką pastylkę do naszego karmnika i nawet te wichury nie są nam straszne.

Ptaszki przylatują do nas stadnie i różnej maści.
Nie zawsze jestem w stanie nawet określić a cóż to.
Nasz atlas ptaków poszedł w ruch.

 
Takie odwiedziny  mają jedną wadę.
Zamiast coś zrobić to stoję w kuchni i gapię się :-)
 
 
 
Pozdrawiam gorąco.
 
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 

piątek, 2 stycznia 2015

Karnawałowo

Hej
Nowy Rok już nastał a to znaczy że karnawał trwa.
Dzisiaj mam dla Was super łatwy ale bardzo efektowny przepis na przystawkę.
Wypróbowałam na Sylwestra.
Wszystko się udało i gościom smakowało.
 
Rolada szpinakowa
Ciasto szpinakowe
-450 gramów szpinak mrożony rozrobniony
- 4 jajka
- 20 gramów mąki pszennej
- szczypta soli
- szczypta pieprzu
- szczypta gałki muszkatołowej
Nadzienie
- 250 gramów łososia wędzonego plastry
- 200 gramów serka śmietankowego, ,ja użyłam philadelfia
 
Wersja z Thermomix
Szpinak rozmrażamy na sicie tak aby odsączyć wodę. Nagrzewamy piekarnik do 200stopni.
Ubijamy białka ok 3min obr 3 z użyciem motylka. Przekładamy do innego naczynia. Nakładamy motylek. Do naczynia miksującego dajemy żółtka ubijamy ok 2 min/obr3. Dodajemy mąkę i ucieramy ok 0,5min/obr3. Kopystką zgarniamy masę ze ścianek naczynia zwracając szczególna uwagę na dno naczynia. Czynność powtarzamy. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, rozmrożony szpinak i przyprawy. Mieszamy ok minuty/obr2 ( do połączenia składników)
Dodajemy ubite białka . Mieszamy ok 1min/motylek/obr 2 ( do połączenia składników).
Formę ( blachę) z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy masę. Piec ok 8-10 minut.
Studzimy.


Na blat stołu rozwijamy folie aluminiową układamy placek do góry i delikatnie ściągamy. Placek smarujemy serkiem. Rozkładamy plasterki łososia. Zwijamy w roladę.  Rolada powinna poleżeć kilka godzin w lodowce. Kroimy w plastry ok 1- 1 1/2cm. Można skropić cytryną.

 
 
U niektórych trwa przedłużony weekend aż do 6 stycznia.
A ja szczególnie pozdrawiam tych co w pracy :-)
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota