piątek, 6 lipca 2018

Bieganie - szaleństwo trwa :-)

Człowiek jak chodzi to nie ma czasu
ale jak biega to czasu ma jeszcze mniej :-)

Ostatnie 3 weekendy i poniżej półmaratonu nie schodzę:-)
A zaczęło się od Nocnego Półmaratonu we Wrocławiu
Pozycja obowiązkowa.
Przygotowania do startu były słabe wiec ciśnienia na wynik nie było.
Plan to dobra zabawa bo pora co najmniej imprezowa :-)
Organizacja w tym roku na 5+, pogoda w miarę ok (troche parno i duszno),
radość z biegania mega. 
Ponad 10 000 osób na mecie,
dużo kibiców na trasie.
Meta osiągnięta, medal w ręku :-)
Teraz dylemat co z Maratonem Wrocław 
bo medale tworzą duet :-)))))))))))
Kolejny weekend to impreza o wiele bardziej kameralna.
Bieg Śladem Księgi Henrykowskiej.
Trasa wymagająca, z podbiegami i po polnych ścieżkach.
2 pętle i zawody rozgrywano na 10 km i 21 k.
Po przekroczeniu półmetka miałam wrażenie że wszyscy zakończyli na 10 km.
Zerknęłam tylko na kibicującą (jak nigdy !!!!)
rodzinkę i dalej w drogę :-)
Biegłam drogą kompletnie sama :-)
Gdzieś na horyzoncie majaczyła sylwetka biegacza :-0
No i wrażenie nie było mylne. Na dystansie półmaratonu biegła aż 11 kobiet!!
Na mecie gratulacje od córki! Bezcenne!
Piękny medal do kolekcji.
To trzecia edycja biegu.
Jak będzie czwarta to melduję się na starcie.
Kolejny weekend to zmiana na bieganie po górach.
Właściwie to wyszło bardzo harmonijnie :-)
Nocny półmaraton po płaskim, bieg w Henrykowie z podbiegami a na koniec prosto na Ślężę.
8 rano zbiórka w Sobótce z grupą biegających wariatów:-)
A potem już ostro pod górę.
Towarzystwo pocisnęło choć obiecali, że tempo będzie emeryckie :-)
Jak widać emeryckie jest szybsze od naszego ślimaczego.
Zostałyśmy z Anią same na szlaku.
No cóż było robić?
Lecimy na górę.
Tam całus z niedźwiedziem, łyk wody
i w dół na Przełęcz Tąpadła.
Potem wbieg na Radunię.
Przyznam się, że nigdy nie zdobyłam tej góry.
Zawsze tylko Ślęża i Ślęża .
A tam widoki cudne !
Potem zawrotka i znowu przez Tąpadła z powrotem na szczyt Ślęży.
Pierwszy raz w życiu jednego dnia dwa razy Śleża!
Potem to już tylko z górki na parking.
W nogach 24 km,
w sercu więcej odwagi przed pierwszym górskim półmaratonem, 
w głowie postanowienie aby więcej ćwiczyć podbiegi !

To tyle relacji :-)
Zmykam i pozdrawiam


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota










3 komentarze:

  1. Gratuluję kondycji i wyjątkowego medalu.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eee...widzę że zaliczyłaś Dorotko moje rewiry. Powodzenia na kolejnym starcie!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam