poniedziałek, 2 listopada 2015

Ognisko domowe

Witam gorąco.
Za nami 1 listopada.
Święto, które co roku uzmysławia mi jak czas szybko leci 
i jak nie warto go rozmieniać na drobne.
Jak ważna jest rodzina, wspólny czas 
i troska.
Jak dopada mnie chandra to pakuję się i jadę do ... mamy.
A tam prawdziwa sielanka :-)
Jest czas na rosół, który 4 godziny stoi na kuchni, wspólną herbatę,
rozmowę, chwilę wytchnienia.
Centrum życia jest  oczywiście kuchnia.
A w niej niezastąpiony piec.
Stoję przy nim i się grzeje non stop
W relacjach ludzkich jest jak z piecem :-) 
Trzeba non stop dokładać, pilnować :-)
zbyt często o tym zapominamy a potem bywa za późno.
Taki piec był u mojej babci a teraz 
gdy mama wyprowadziła się z miasta nie było opcji
by kuchnia była bez niego.
I dalej na płycie robimy chipsy z ziemniaków
 i placki z ciasta pierogowego.
Jak dobrze ze pewne rzeczy się nie zmieniają.
Cały dom mama urządziła sama, po swojemu.
Widać jej rękę w każdym szczególe.
Z przyjemnością tam przyjeżdżam jak do krainy z dzieciństwa.
I mimo że nigdy tam nie mieszkałam 
to czuję się tam jak w domu.
To ludzie tworzą atmosferę miejsca i warto o tym pamiętać.
Bo gdy ich zabraknie pozostanie tylko pustka
Dzisiaj tylko kilka kadrów
właściwie detali, które tworzą to przytulne wnętrze.
To dom gdzie jest miejsce na wspólny czas :-)
Macie miejsca gdzie uciekacie gdy świat jest przeciwko Wam?
Gdy nic się nie udaje i potrzebujecie naładować baterie?
Gdzie zawsze czeka dobre serce, pomocna dłoń 
i osoba gotowa Was wysłuchać.
Ja to szczęście mam
i dziękuję Ci Mamo :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

42 komentarze:

  1. Dorota mam tak samo jak Ty...kocham dom mojej mamy !:) Szkoda, ze mieszkamy od siebie tak daleko i niestety widzimy się raz w roku:( ale gdy już tam jestem to czuję , że żyję (tu niby tez jak praca daje mi w kość ;)
    Spotykam się z całą rodziną, z rodzicami, rodzeństwem i naszymi dziećmi..Atmosfera wyjątkowa.. cieszy mnie to, że mimo upływu lat wszyscy jesteśmy razem, zdrowi, szczęśliwi i mam tylko jedno marzenie by to się nigdy nie skończyło, bym mogła co roku do nich jeździć i spędzać cudowny czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie jest mieć miejsce do którego człowiek wraca

      Usuń
  2. Niestety do domu mojej mamy mam...1200 kilometrów! Jeżdżę dlatego rzadko, ale jak tam jestem, lubię obchodzić stare ścieżki, wiele się jednak zmieniło i jest nieco inne niż prawie... hmmmm... 24 lata temu.
    Powiem Ci bez przesady i słodzenia - dom Twojej Mamy jest MEGA piękny! Już sam ten piec kaflowy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zawsze mi się marzyło, że jeżeli to Ja bym miała dom kiedyś (?!) to oprócz najnowocześniejszych cudów techniki w kuchni, obowiązkowo taki piec musiałoby być! Bo na co przydadzą się nawet najwymyślniejsze urządzenia, jeżeli prądu nagle zabraknie?
    Widzę, że Twoja Mama ma dobry smak i przywiązuje uwagę do starych i jakże solidnych dodatków... Gdyby mieszkała bliżej, pewnie i Ja przygadałabym się na jakąś herbatkę czy coś... ;))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota przekażę wszystkie przemiłe słowa mamie ;-)

      Usuń
  3. Piękna oaza spokoju i harmonii! Nie dziwie się ze lubisz tam przyjeżdżać! Jest cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja mama ma przepiękny dom !!! Czekamy na szersze kadry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim miejscu mogłabym przebywać non stop... odpoczywać, korzystać ze spokoju, czasu spędzonego z bliskimi i w kółko jeść rosół :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj taki piec pamiętam jeszcze z mojego domu z wczesnego dzieciństwa, a potem zastąpiła go kuchenka gazowa czteropalnikowa - to był szczyt nowoczesności. Piec wyburzono, bo to obciach - oj szkoda. Śliczne dodatki, serwetki, bukiety - bardzo klimatycznie, nie dziwię się, że lubisz tam jeździć. Pozdrowienia dla Mamy

    OdpowiedzUsuń
  7. To już teraz wiadomo po kim masz talenty dekoratorskie :) Piec jest przecudny.Taki piec to moje marzenie, oczywiście z domem, w którym będzie stał...

    OdpowiedzUsuń
  8. :o) uroczo u Twojej mamy, aż łza w oku mi się kręci bo podobny piec ale biały miała babcia w swojej kamienicy. Służył do grzania i gotowania ahhh jak ja uwielbiałam tam jeździć to było takie magiczne, takie cudowne mam wspomnienia i żal..że już jej nie mam przy sobie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają magię te piece a największą magię mają kobiety dbające o to ognisko domowe

      Usuń
  9. Ale klimat WOW! Piec jest MEGA - uwielbiam! Zazdroszczę Tobie i Twojej mamie takiego cudownego wnętrza z duszą:-) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak, teraz wszystko jasne, jak ktoś ma mamę, która potrafi stworzyć taki ciepły, piękny dom siedlisko, to sam nie może być inny! Wiadomo po kim masz tyle talentów i zamiłowanie do piękna i ciepło w sobie kochana! Zazdroszczę, bo nie mam już takiego miejsca, do którego mogłabym się schować gdy mi źle. Mogę mieć tylko nadzieję, że moi synowie tak czują, gdy wracają do naszego domu. Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoją mamę też ściskam! Dora

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj to w kuchni cieplutko - ja bym z takiej kuchni nie wyszła!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przytulnie i miło.Teraz w domkach czysto,pusto,zimno szpargały,bukiety,bibeloty nie moda a to takie klimatyczne tyle się mówi że nie to co modne tylko to jak czujesz, fajnie to wychodziło naszym mamom no i po kimś to zostaje.Pamiętam te ikebanki z traw.obszywane poduszki,bukiety z wrzosów,makówek,kamionkę,kaktusy itd.Mam i się ciszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak pamiętam Moja mama też w czasach gdy nie było nic umiała stworzyć cudne dekoracje
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. "dobrze, że niektóre rzeczy się nie zmieniają..." to piękne i prawdziwe słowa
    domowe ognisko to coś, o co powinniśmy dbać każdego dnia, "dokładać do pieca", przekazywać naszym dzieciom to, czego nauczyły nas mamy i babcie, mnie takie wspomnienia rozczulają, nawet, jak świat miał się walić, myślałam o naszym mieszkaniu w bloku, o moim pokoju, pianinie, piekarni, sąsiadach...wtedy wszystko wracało na swoje miejsce, uspokajała świadomość stałości...
    ciepło pozdrawiam Cię dzisiaj:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudny piec i piękna metafora o relacjach rodzinnych.
    Słoneczne pozdrowienia
    D.

    OdpowiedzUsuń
  15. ale tu klimatycznie! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam piec kaflowy w domu mojej babci. Zimą często był oblepiony dookoła nami - dzieciakami, które przybiegały się przy nim ogrzać po szaleństwach na śniegu. I choć nie ma już ani tego pieca, ani nawet domu, to cudowne wspomnienia pozostały.
    Piec Twojej mamy piękny! Mogłabym się ogrzewać przy nim godzinami, a najlepiej usiąść w pobliżu z książką i kubkiem herbaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) w święta to wręcz trudno się do niego dopchać jak wszyscy się zjadą
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. Świetnie, że masz takie miejsce. Ja też jadę do mamy, kiedy coś idzie nie tak :)

    Brzydki Ptak

    OdpowiedzUsuń
  18. ostatnio rozmawialam o tym ze znajomą, mówiła, że nie czuje się w domu rodzinnym jak u siebie...jest u rodziców. i to jest przykre, bo chyba mam podobnie. trochę Ci zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)
      P.S. po kilku dniach jednak uciekam ale szaaa

      Usuń
  19. Pokochałam się z tym piecem - i z Twoim porównaniem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny ma Twoja Mama dom, taki rodzinny i ciepły a piec wspaniały, właśnie kubek herbaty, książeczka i tak posiedzieć przy nim zimowo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Taki dom to skarb !
    Zawsze uważałam, że kuchnia jest sercem domu. Gdy widzę sterylne wnętrze , pachnące "niczym " z pustą lodówką i daniami na wynos to mi dziwnie. Tak samo też reaguję na brak książek w domu...takie mam małe skrzywienie, ale wydaje mi się że dużo można się dowiedzieć o człowieku na podstawie wnętrza które tworzy i w którym spędza swój wolny czas.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam