piątek, 6 listopada 2015

Ogrodowe prace i przyjemności

Witajcie :-)
Jesień przyszła, liście lecą 
i trzeba je ogarnąć.
Zagoniłam wiec towarzystwo do pracy.
Liście zgrabione,
czekają na spalenie...
zatem będzie ognisko.
I tu czekała na całą ekipę mała niespodzianka
Nie klasyczna kiełbasa do ogniska,
nie październikowe ziemniaki jak przy wykopkach
ale słodkości.

Agaty ulubione pianki marshmallow. 
Tym razem w wersji de lux bo z dodatkami.
Na każdego pracusia czekał patyczek z piankami i do wyboru 
herbatniki i czekolada, 

Można pewnie jeszcze mnóstwo rzeczy do tego dołożyć 
ale u nas na pierwszy raz poszło to.
Po rozpaleniu ogniska
i przetrwaniu akcji dymowej :-)
Nadszedł czas na pieczenie

Najlepiej sprawdziły się herbatniki z jednej strony czekoladowe.
Fajnie można ściągnąć gorącą piankę z patyczka.
Robi się taka kanapka.
Dodatkowo czekolada wewnątrz się rozpływa od ciepła pianki.
Łapki się nie brudzą bo herbatnik z zewnątrz nieczekoladowy.
Wyszło smacznie,
słodko...
i ostrzegam na jednej się nie kończy :-)
I tak prawie podstępem liście na ogrodzie zgrabione, 
przygotowane do spalenia i kompostu.
Buzie lekko umorusane czekoladą
ale szczęśliwe :-)

Lubicie te okropnie słodkie pianki ??

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


28 komentarzy:

  1. Rozmarzyłam się o jesiennym ogrodzie :)) uwielbiam grabić, a nie mam co obecnie grabić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się rozmarzyłam - jak zobaczyłam ciasteczka i pianki!

      Usuń
  2. A my dostaliśmy mandat od Straży Miejskiej za palenie liści;))))

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm pyszności :) jeszcze w takim klimacie jesiennym musi być fajnie na dworze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmmm..... to ja też następnym razem przyjade Wam pomóc przy robieniu porządków jesiennych:) I moze załapię się na takie pyszności:)
    cudnego weekendu Dorotko:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pianki? hmm nie ....zamieniłabym je na szaszłyki :))) My z córką ze słodyczy preferujemy tylko ciasta :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż za fajne połączenie przyjemnego z pożytecznym. Też bym takie pianki spróbowała:)
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://ktos-robi-cos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam Twoją pomysłowość! U mnie jednak przy ognisku panowałaby kiełbaska jak nic! Ale ja nie mam cudnej córeczki! :) Gratuluję zgrabionych liści! Ja mam jeszcze w tej kwestii trochę do zrobienia! Pozdrowionka! Dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora moje dzieci nie jedzą kiełbas ani innych mięs - to albo ziemniaki albo na słodko ;-)

      Usuń
  8. Ależ Ty ich Dorotko podeszłaś, ot cwaniara na słodycze ich wzięła ha ha ale każdy sposób dobry. Szkoda, że ja nie jadam słodyczy, bo już bym biegła Ci grabić....

    OdpowiedzUsuń
  9. ale to już nieważne, czy lubimy czy nie:)
    buźka Twojej Córci na ostatnim zdjęciu bezcenna!
    chcę taką zobaczyć u naszych dzieci...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm mi smaalesmakarobiłaś :-) takie dobroci. Dobry pomysł aby zmotywować domowników do pracy :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam ogniskowe wyprawy, zazdraszczam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko uważajcie na jeże jak będziecie liście palić :)
    Też lubię pianki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście przeglądamy za każdym razem Mamy rodzinkę jeży w ogrodzie :-) pokazują się czasem

      Usuń
  13. U nas za palenie liści mandaty sypią :( Uwielbiam takie pianki z ogniska.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam