Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 kwietnia 2019

Czy warto biec bez szans na życiówkę ?

Dzisiaj kilka słów o moim ostatnim starcie.
Półmaraton Ślężański bardzo lubię :-)
Tam tylko 10 km pod górę a potem to już w dół :-)
Na tej trasie mam życiówkę w półmaratonie.
Większość się dziwi bo to trudny bieg ale mnie ratuje to z górki :-)
Długo myślałam czy w ogóle wystartować.
Stopień przygotowania żaden, kondycja słaba, zdrowie wciąż w proszku.....
Kusiło oj kusiło aby oddać pakiet.
Ale przecież w bieganiu ważne jest towarzystwo, świeże powietrze i radocha.
Z Ewą to już nasz wspólny czwarty Ślężański :-)
No więc pobiegłam a momentami poczłapałam.
Zgodnie z hasłem "Kiedy nogi nie mogą już biec, biegnij swoim sercem"
Oczywiście najpierw przed biegiem zrobiliśmy rozgrzewkę.
Nie wiem po co?
Kompletnie bez sensu....
Człowiek trenuje cała zimę w cudownych mroźnych warunkach
a tu oczywiście w dniu startu wali słońcem po oczach i 18 stopni na asfalcie....
No dobra mamy wymówkę pogoda:-)
Cała nasza banda jak widać licznie stawiła się na stracie.
Ambitnie stanęłam z Michałem pacemakerem na 2 godziny.
Hahaha to nawet nie ambitnie ale to szaleństwo istne.

Krok za krokiem patrzyłam tylko na to słońce i czułam jak mnie odcina.
Na 6 kilometrze dostałam gęsiej skórki i lekkich mroczków przed oczami.
Mój organizm na prawdę nie lubi wysiłku w cieple :-(
Zwolniłam o ile da się bardziej.
Na 7 kilometrze na poboczu stały koleżanki z klubu.
Myślałam że to przerwa na wodę a tu informacją że zawracają.
Rezygnują z dalszego biegu.
Hmmmmm kolejna pokusa aby się dołączyć.
No ale to 7 km za chwilę będzie z górki!!
Stwierdziłyśmy z koleżanką Katarzyną że doczłapiemy jakoś.
Przyznaję się w tym roku na przełęcz Tąpadła częściowo wchodziłam.
 Rok temu wbiegłam mijając idących i zastanawiałam się czemu idą
Teraz już wiem :-)
Na trasie miła niespodzianka - Kasia z grupy Biegaczki.pl woła do mnie :-)
ja Cie znam :-) 
Ach ta siła internetu.
Zrobiłyśmy sobie pamiątkową fotkę!
Bo przecież po to biegam - dla dobrego towarzystwa!
Potem już przełęcz i z górki - no prawie... 
Kto był ten wie.
Dzień był wybitny - karetki szalały, ludzie mdleli,
 nawet jakieś pola traw płonęły i przepuszczaliśmy strażaków.
Mieszkańcy mijanych wiosek mocno dopingowali
 a nawet własna wodę wystawiali.
Brawa dla nich.
To słońce wielu zaskoczyło.
W głowie już jedna myśl oby do mety.
A to zdjęcie podpisałabym - a dajcie już spokój z tym bieganiem :-)
Uwaga do mety dobiegłam :-)!!!
z najgorszym czasem w życiu ;-(  nawet debiut miałam lepszy.
Za mną już kilkanaście półmaratonów i nigdy nie wiadomo co się wydarzy :-)

No ale teraz mam nową granicę - co to gorzej już nie będzie!
Melduje że z koleżanką Katarzyną do mety dobiegłyśmy, Kasia i Ewa też całe i zdrowe.
Kilku osobom z klubu pogoda pasowała i zrobili życiówki
Szacun!!!
Ja szukam biegów na Islandii, Grenlandii czy Atarktydzie:-)

Następny start to Nocny Półmaraton Wrocławski.
Jak nazwa wskazuje start o 22.00 gwarantuje brak słońca :-0
a jak będzie z kondycją zobaczymy.
Po drodze jeszcze Bieg Firmowy ( nie może być wstydu) 
Bieg Kobiet - cudowna impreza nie na czas, 
Sztafeta Triathlonowa ( o matko a jak mi się to spodoba?)
i pewno dam sie jeszcze skusic na kilka innych imprez.

Ja tam nie ustaję w biegu!

Aaaaaaa czy warto biec bez szans na życiówkę?
WARTO!!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


piątek, 25 stycznia 2019

Nowy rok nowe wyzwania!

Udało się!
Napisać post w styczniu :-)
W ogóle nie było jakiegoś powolnego startu w ten Nowy Rok.
Od razu jazda bez trzymanki!

Jak co roku zrobiłam podsumowanie poprzedniego roku.
Zawsze spisuję 100 rzeczy, które chcę zrobić w tym nadchodzącym.
Zeszłoroczna lista wyszła bardzo pozytywnie.
Większość spraw udało się zrealizować.
Pełna optymizmu siadłam do listy na 2019 rok.
Ale oprócz optymizmu była też chwila refleksji.
Poprzedni rok był bardzo intensywny
i w 2019 chcę wolniej, inaczej, z chwilą dla siebie.

Pojawiły się też nowe pomysły i wyzwania.
I o tym będzie dzisiejszy post.

To wyzwanie zapisałam jako pierwsze na liście 
i jako pierwsze zrealizowałam !!!!
Uwaga jestem MORSEM!!!!
Ja!!!  zmarzluch do kwadratu wlazłam do lodowatej wody
i jeszcze miałam z tego mega fun!

Najważniejsze w morsowaniu to 
znaleźć grupę morsów. 
Sami tego nie zrobicie :-) 
Przeżycie jest nie do opisania.
To bardzo zaskakujące doświadczenie.
Jest cała lista plusów morsowania 
ja najbardziej liczę na efekt regeneracyjny po treningu.
Morsowałam już kilkakrotnie bo sezon przecież krótki.
Najbardziej podobało mi się przy ujemnej temperaturze.
Przecież to w ogóle logiczne nie jest!!!
Gdy temperatura spada poniżej zera warto być w grupie by dostać się do wody.
Tafla lodu może być gruba
a do tego trzeba uważać aby się nie pociąć o pływający lód.
We Wrocławiu jest to super zorganizowane.
Kąpielisko jest przygotowane i bezpieczne 
 Morsowalismy też na rzecz WOSP.
Dzikie tłumy ludzi :-)
Wrocławska grupa morsów kompletnie przeczy stereotypom.
Jest bardzo dużo młodych ludzi, wiele kobiet i nawet dzieci.
Atmosfera niezwykle przyjazna.
Wspólna rozgrzewka, muzyka
no po prostu impreza :-)
Czekam na morsowanie w jakimś urokliwym miejscu ze śniegiem dookoła :-)
Ta fotka wygląda jak z tropików gdyby nie czapka, rękawiczki i pływający lód :-)

Jesli myśl o morsowaniu Was nie przeraża
 a jeszcze nie spróbowaliście
poszukajcie grupy w swojej okolicy
Tą funkcje ma nawet GoogleMaps - Morsowanie w Polsce
Warto też poczytać jak się przygotować i co ze soba zabrać - twoj-pierwszy-raz

Dzieki Renia, Gosia, Kasia, Edyta, Beatka za te wspólne chwile

Pierwsze wyzwanie na ten rok zrobione.
I to nie jest jednorazowy wyskok :-)

Pamiętajcie w szaleństwie jest metoda!!!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota