piątek, 13 stycznia 2017

Nowy w salonie

Dzisiaj zapraszam do mojego salonu od strony,
której nigdy nie pokazywałam.
Bo nie było co :-)
Kawałek niezagospodarowanej przestrzeni to był.
Aż przerosła mnie kolekcja serwisów kawowych mojego męża!!!
i ilość kieliszków i szkła wszelakiego.
Zapragnęłam mieć barek.
W sieci nie znalazłam nic 
co by wpadło w oko ....
ale
wypatrzyłam na aukcji pewne cudo.
Stwierdziłam, że ma potencjał bo część alkoholi i kieliszków 
się zmieści a i styl odpowiada.
Wylicytowałam,
sprowadziłam do domu
i się zachwyciłam ;-)
Jest to radiola duńskiej firmy Bang & Olufsen.
Działają od 1925 roku i produkują sprzęt audiowizualny.
Nasz model to Grand Prix 44RG.
Najprawdopodobniej z 1944 roku.
I cały plan padł :-)
Serca nie mam wyrzucać radia, głośników i gramofonu 
aby wstawić flaszki:-)
To się po prostu nie godzi!


Teraz szukam magika, który by to odpalił,
tak aby radyjko grało:-)
Może ktoś coś wie, zna pasjonata,
 który umie bez szkody uruchomić taki model
No może z gramofonu zrezygnuję :-)
albo i nie.
Nowy nabytek wpasował się idealnie do salonu.
Teraz kombinuję jak do końca zagospodarować tą przestrzeń.

A co Wy myślicie?
To nie grzech takie cudo niszczyć
i wykorzystać tylko obudowę jako mebel
No już sama nie wiem :-)
Jeśli znacie kogoś, kto umie to uruchomić to będę wdzięczna za informacje :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

środa, 11 stycznia 2017

Na mrozy idealne

Witam Was gorąco!
Zimno ostatnio :-)
Prawdziwa zima,  jedynie śniegu u nas mało.
Od kilku lat na święta robiłam likier jajeczny
zwany też ajerkoniakiem.
Były lata, że znikał błyskawicznie 
ale też stał czasem do wiosny.
Odkryłam prawidłowość - znika jak są mrozy.
Wtedy od razu spożycie rośnie :-)
Zatem na te mrozy polecam likier domowej roboty
Likier jajeczny
Składniki na 1 litr:
6 żółtek
200g cukru
1 cukier waniliowy
250 ml mleka skondensowanego niesłodzonego
250 ml czystej wódki
Wykonanie thermomix:
Założyć motylek. Do naczynia wlać: żółtka, cukier i cukier waniliowy. Podgrzewać 5 min/70stopni/obr.3 Dodać wódkę i mleko. Podgrzewać 5 min/70stopni/obr3. Przelać do butelki wystudzić.
Likier jest kremowy, rozgrzewający i nie za słodki.
Najlepszy wychodzi nie z wódką żytnią a ziemniaczaną.
Nie wiem na czym to polega ale nam lepiej smakuje.
Jakiś czas temu na targu staroci Pan Mąż wypatrzył komplet 6 keliszków.
Idealne do likieru.
Można bezwstydnie wylizać kieliszek :-) 
Taka buteleczka pozwoli nam spędzić kilka mroźnych wieczorów
przed kominkiem :-)
Będziemy się rozgrzewać.
Trzymajcie się ciepło :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zimowy wieniec

Witam serdecznie
zawsze po świętach panuje niż dekoracyjny.
Bo już nie świątecznie a jeszcze nie walentynkowo
a właściwie to już wiosennie człowiek by chciał.
Ściągnęłam z drzwi wejściowych 
świąteczny wieniec i pusto się zrobiło.
Mrozy i śnieg mnie natchnęły
i zrobiłam szybki wieniec zimowy.
Jakby nie było widać to taki śnieżny puchaty miał wyjść :-)
Potrzebna oponka styropianowa, płatki kosmetyczne i szpilki.
I tak wbijamy szpileczkę w środek płatka kosmetycznego 
a następnie w styropian.
Jeden koło drugiego aż do końca :-)
Posprzątałam już po świętach 
ale przed drzwiami mała aranżacja się pojawiła,
Anioły będą czekać na kolędę :-)
Dekorujecie coś w styczniu czy czekacie na wiosnę?
A może przedłużacie święta? 

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


środa, 4 stycznia 2017

Jaglany snickers

Pierwszy tydzień nowego roku 
i pewno kilku osobom udało się 
jeszcze wytrwać w postanowieniu noworocznym.
Często dotyczą one diety, zbędnych kilogramów,
zdrowego odżywania.
Nie jestem zwolenniczką diet.
Często dają jedynie krótkotrwały efekt.
Staram się myśleć co jem :-)
i mądrze zmieniać nawyki żywieniowe.

A że lubię desery
to szukam też tych zdrowych :-)
Dzisiaj polecam deser jaglany z orzeszkami i daktylami ;-)

Jaglany snickers
Składniki
- 100 g daktyli plus 100 g wody
- 200 g kaszy jaglanej
- 600 g mleka (krowie lub roślinne)
- 20 g cukru trzcinowego
- 100 g orzeszków ziemnych solonych
- 50 g czekolady gorzkiej lub mlecznej
Sposób wykonania:
Wieczorem zalewam daktyle gorącą wodą (100 g wody). Na drugi dzień miksuję daktyle razem z wodą  czas 1 min/obr.10. Przekładam do innego naczynia. 
Kaszę jaglaną przelewamy wrzątkiem i płucze zimną wodą aż bedze lecieć przeźroczysta a nie biała. Do naczynia Thermomix wlewam mleko i wsypujemy kaszę jaglaną. Gotuję czas 20 min/90 stopni/obr.1. Pod koniec gotowania wsypuję cukier. Nastepnie mksuje kaszę czas 1 min/obr.10. Orzeszki kroję nie za drobno.
Do słoiczków lub pucharków nakładamy warstwę kaszy jaglanej, daktyli, orzeszków ziemnych i znowu warstwę kaszy jaglanej. Na wierzch czekoladę rozpuszczoną w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Posypuję jeszcze orzeszkami dla dekoracji. Smacznego
Wykorzystałam naczynka po jogurtach. 
Deser prawie w wersji mini a do tego zdrowy ;-) 
Idealny deserek do kawy
gdy napada człowieka ochota 
na coś słodkiego.
A napada prawda? zupełnie niespodziewanie ;-)
Udanego tygodnia życzę 
i niech ten wiatr nikomu głowy nie urwie :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


poniedziałek, 2 stycznia 2017

Biegowy rok

I zakończył się 2016.
Właściwie pierwszy pełny rok mojego biegania.
Z jasno postawionymi celami i planami.
I rzutem na taśmę 
tuż przed Sylwestrem listonosz dostarczył
ostatnią ale bardzo oczekiwaną przesyłkę.
Koronę półmaratonów polskich!!!!
Rok był ciekawy,
pełen radochy z biegania.
Szczególnie gdy po kontuzji
i przymusowej dwumiesięcznej przerwie wróciłam do biegania.
O tak wtedy dopiero radocha była i doceniłam każdy krok 
Wybrane i przebiegnięte półmaratony były zróżnicowane.
Zaczęło się pod górkę na Półmaratonie Ślężańskim:-)
Świetna atmosfera, udana pogoda
no i cudownej urody kilkukilometrowy podbieg:-)
Zadowolona też z czasu byłam. 
Potem wspaniały Poznań.
W deszczu z masą kibiców i wspaniałą organizacją.
Do złamania 2 godzin zabrakło niewiele. 
Trzeci w kolejności to Nocny Półmaraton w Wrocławiu.
Spokojnie, blisko domu bez niespodzianek.
Wynik poprawiony, kolejna życiówka 
ale 2 godziny wciąż nie złamane 
A potem w lipcu spokojny trening i trach.
Kontuzja, zerwany przyczep mięśnia
Złość, bezsilność, codzienna rehabilitacja
i co chwila sprawdzanie w kalendarzu ile jeszcze 
tygodni, dni do następnego razu. 
I nadszedł półmaraton w Pile gdzie celem było dotrzeć do mety.
Czas nieważny byle przekroczyć linię.
Pierwszy raz szłam momentami i ciągle oglądałam się za siebie,
czy samochód techniczny zamykający bieg mnie nie dogonił :-)
Udało się.
A co najważniejsze nie pogłębiłam kontuzji.

Ostatni był półmaraton w Krakowie.
Znowu w deszczu,
spokojnym tempem do celu:-)
I... zrobione :-)

W ubiegłym już roku było jeszcze wiele 
innych imprez biegowych.
Najdłuższy dystans czyli maraton.
Po raz drugi pokonany we Wrocławiu.
W trudnych tropikalnych warunkach, 
po przerwie ze słabym przygotowaniem ale jest.

Radość na mecie była :-) 
Był jeszcze pierwszy start w sztafecie w Biegu Firmowym
Piękny cykl biegów City Trail.
Lasem w różnych warunkach bo pogoda od -10 stopni w lutym
po rześki grudzień. 
Trafiła się też wariacka impreza Biegu z wąsem:-)
Czy świąteczny bieg Mikołajkowy. 
Rok zakończyłam oczywiście biegowo
po raz drugi uczestnicząc w Biegu Sylwestrowym w Trzebnicy
I tym biegiem na 10 km dobiłam do 800 km w 2016.
Może nie dużo ale blada i dumna jestem.
Plan był 1000 ale kontuzja pokrzyżowała plany.
Na szczęście nie całkowicie:-)
No i właściwie jest kolejny cel na 2017 machnąć ten tysiąc.
Kalendarz biegów już zapisany.
Kilka nawet już opłaconych.
Znowu będzie ambitnie.
Ale najważniejsze to nie zapomnieć,
że biegam dla siebie, dla zdrowia, dla radości.
Taki to był biegowy rok :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota






piątek, 30 grudnia 2016

Ostatnia szansa przed Sylwestrem

I jak tam plany?
Wielkie wyjście czy domówka?
A może romantyczny wieczór tylko we dwoje.
Bo w końcu jest chwila?
Ja nie przepadam za tym dniem.
Lubię spontaniczne imprezy
przygotowane w każdym detalu:-)))))))
Dzisiaj pokaże jak z niczego wyczarowałam
sylwestrowe dekoracje.
Zaczełam od przyozdobienia stołu.
Na początek czarna serwetka, zwykła złota wstążka.
kilka gwiazdek i złote kółka.
Nawijamy serwetkę na rolkę po papierze toaletowym, 
przewiązujemy wstążką, 
pod wstążkę wkładamy gwiazdki na druciku,
taśmą dwustronną przyklejamy złote kółko z imieniem.
Gotowe! 
Dodałam jeszcze, dla pamięci ;-)
jaki rok witamy - kupione w TK Maxx 
W babeczki czekoladowe włożyłam gwiazdki,
które wpisały się w klimat. 
W otoczeniu innych gwiazd stanowią towarzystwo dla szampana.
Na stole kilka złotych świec,
złote gałązki
i złote gwiazdki i konfetti.
Tak oto prezentuje się stół;-)
Na talerzach położyłam przygotowane serwetki. 
 Gotowe!!!! 
Jeszcze tylko baner na oknie.
 Kilka lampek dla nadania klimatu.
 Mam nadzieję, że podoba sę Wam moja stylizacja.
Nigdy nie myślałam,
że tak spodoba mi się złoto
w połączeniu z różowym :-) 
Jak widać niewiele trzeba aby 
wyczarować nastrój :-)
Pamiętacie moje poprzednie propozycje?
Gdy witaliśmy Nowy 2015
I pewno ani się obejrzymy a u drzwi stać będzie 2018.


I życzę Wam aby był lepszy od poprzedniego.
pełen radości, miłości,
chwil z najbliższymi, 
słońca i uśmiechu!!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota






czwartek, 22 grudnia 2016

Tuż przed...

Tuż przed świętami
w całej gonitwie i rozgardiaszu
czas przystanąć na chwilkę :-)
Wsłuchać się w serce 
i przypomnieć sobie co jest najważniejsze :-)
Ja tak zrobiłam w tym roku.
I mimo, że planów było wiele,
a postów w głowie jeszcze więcej
to włączyłam hamulec.
Hmmm właściwie brak baterii, energii i siły pomógł.
Nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli
ale to co najważniejsze ocalone :-)

Wszystkim zaglądającym na przedmieścia
życzę
wspaniałych wspólnych chwil,
uśmiechu i radości.



Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota