sobota, 1 grudnia 2018

Kalendarz adwentowy dla nastolatków

I kolejny adwent przed nami.
Gdy dzieciaki małe kalendarz adwentowy to wielka radość.
U nas zawsze wiązał się z zadaniami przygotowującymi nas i dom na święta.
Codzienne drobne zadania i drobne upominki.
Ale co zrobić gdy dzieciaki rosną?
Agata z pewnością nie potrzebuje już kolejnej gumki do włosów czy temperówki.
No ale jak to tak? bez kalendarza?
Trzeba było znaleźć nowy pomysł.
W tym roku przygotowałam 24 kupony.
Codziennie jeden ale...
Kupon może być na przyjemności
- np kupon na śniadanie do łóżka, czy film i wybór należy do posiadacza kuponu:-)
lub kupon dla drugiej osoby - wyręcz któregoś domownika z jego codziennych obowiązków.
12 takich i 12 takich.
Jest równowaga między przyjemnościami i zadaniami/bądź sprawianiem przyjemności innym.
Kalendarz w postaci bombek choinkowych.
Potrzeba zdobny papier, cyrkiel, nożyczki i tasiemkę.
Do tego 24 wydrukowane kupony.

 Kalendarz w centralnym miejscu bo na kominku w salonie:-)
Aż sama jestem ciekawa jak ten pomysł się sprawdzi.
Wbrew pozorom przygotowanie tylu kuponów wymagało chwili zastanowienia.

Kilka przykładowych pomysłów na kupony:
- Przygotuj pyszną niespodziankę dla domowników
- Kupon na wspólny film - Ty wybierasz :-)
- Wyręczysz dzisiaj któregoś z domowników w codziennym obowiązku
- Wyręczę Cię dzisiaj z jednego obowiązku co wybierasz
- Mam nadzieję, że dziś ładna pogoda bo zapraszam na Jarmark Bożonarodzeniowy
- To jest Twój kupon na śniadanie do łóżka :-)   Wybierz dzień
- To jest kupon na śniadanie do łóżka dla mamy 
- Obejrzyj zdjęcia z dzieciństwa  :-) Ty wybierasz album
- Dziś dzień bez słodyczy :-)  Wytrzymasz?
- Upiekę ciasto na weekend! Ty wybierasz jakie :-)
- Powiedz komuś coś miłego
- Twój kupon na ….     Sama wymyśl
Zobaczymy jak taki pomysł na kalendarz się sprawdzi.
A jak u Was z nastolatkami?
Bawicie się jeszcze w kalendarz?
A może macie inne pomysły jak ten czas wspólnie spędzić?

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


czwartek, 29 listopada 2018

Adventowy czas

Świat tak pędzi, że w Adwencie chcę zwolnić.
Czuć jak mija każdy dzień.
W tym roku każdy dzień odmierzać będzie nam świeca adwentowa.
Taki wieniec u nas pierwszy raz.
Nie tradycyjnie cztery a jedna świeca.
Oprócz świecy w wieńcu adwentowym, czas do świąt będziemy też odmierzać
wraz z kalendarzem adwentowym.
W tym roku będzie inna forma zadań.
Dzieciaki trochę już mi wyrosły :-)
Jak tylko dokończę i zrobię foty w świetle dziennym :-)
to szybciutko Wam pokażę .
Na razie wersje z lat ubiegłych.
Może będą jeszcze inspiracją :-)

Tu wersje z zadaniami i małymi prezencikami na każdy dzień.





Czekam na codzienny rytuał zapalania świecy :-)
W planie jest też chwila zadumy i odpoczynku pod kocykiem.
Jak już rozpoczniemy adwent 
to chyba można powoli wprowadzać świąteczne elementy do domu?
Nie czekam nigdy do wigilii 
bo na święta najczęściej wyjeżdżamy i potem już jest po świętach :-)
Nie ruszam w listopadzie z akcją święta 
ale po 1 grudnia nabiorę rozpędu i odwagi :-)
A jak u Was ? Czekacie do wigilii?
Czy zaczynacie świąteczne klimaty wprowadzać jeszcze w listopadzie?
I kto odmierza czas kalendarzem adwentowym?

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 5 listopada 2018

Jeszcze jesiennie



Pomiedzy wakacje a okres bożonarodzeniowy udało mi się wcisnąć trochę jesieni.
W domu zapachniało jesiennymi ciastami...
Pojawił sie nawet pomarańczowy tu i uwdzie :-)
Kominek dostał jesienny look
i nawet długo nie rozpalałam bo temperatury nas rozpieszczały.

Przed domem tradycyjnie kilka dyni i wrzosy

i nowy wieniec na drzwi, który zrobiłam któregoś wieczora.
Pogoda cudowna na spacery
i oczywiście treningi :-)
Cudowne kolory, słońce i dywan z liści pod nogami.
Na ogrodzie porządki ale dalie wciąż kwitną :-)
Rozpieszcza nas w tym roku ta jesień :-)
Oby była piękna jak najdłużej

Więcej migawek na Instagramie
Zapraszam serdecznie

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota






wtorek, 30 października 2018

Gotowa na cukierek albo psikus

Ogłaszam pełną gotowość.
Dzieciaki mogą pukać, cukierka dostana
i psikusa nie musza robić.
To już przyjęta tradycja u nas na wsi:-)
Kto nie chce nie chodzi,
kto nie chce nie otwiera. 
Ja siedze przy kominku,
pukania nasłuchuję
i kawkę popijam.
W tym roku na kominku wersja średnio umiarkowana.
Wogóle ta jesień mnie zaskoczyła
i w kalendarzu dni zabrakło.
Ale tak to jest jak człowiek w październiku jeszcze na urlop jedzie:-)
Chętni na posta o Maroku?
Ale nie tym z kurortu tylko tak głębiej w bezdroża:-)
No to gotowość jest
ale przyda się też coś słodkiego. 
W tym roku sprawdzone muffinki dyniowe
przepis w poście dyniowe słodkości
Jeśli taka wersja jest zbyt grzeczna
to proponuję wersje przerażającą.
Wystarczy jakiekolwiek muffinki przyozdobić.
Potrzebujemy śmietanę 38% i fix.
Ubijamy bitą śmietanę, przekładamy do rękawa cukierniczego
bądź zwykłego woreczka z przyciętym rogiem.
Formujemy mini mózgi na koniec pędzelkiem malujemy sokiem malinowym
Gotowe!
Wersja super szybka
 to ciasteczka.
Ucieramy lukier z kroplą czerwonego barwnika.
Malujemy ciastka ( u nas Oreo) i dekorujemy cukrowymi oczkami.
Gotowe!
A gdy mamy po prostu sernik, bądź inne ulubione ciasto domowników
wystarczy wyciąć z papieru nietoperza, pająka, ducha
i też gotowe! 
Rok temu kominek był bardziej przerażający - wiecej
ale w tym roku fotel wygrał :-) 
Udanej zabawy!!!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


piątek, 26 października 2018

Jestem królową!!!

Tak! tak! jestem królową maratonów polskich
bo zdobyłam Koronę Maratonów Polskich.
Osiągnęłam cel wyznaczony na dwa lata.
Ostatnim etapem był 40 Maraton Warszawski
To tu przekraczając metę maratonu wiedziałam że mam to :-)

A do tego jeszcze gdy wbiegałam na metę z głośników usłyszałam "i jest na mecie królowa Dorota!!!!!!"
No wzruszyłam się normalnie :-)
Ale od początku :-)
Do Warszawy dojechałyśmy oczywiście w sobotę
lecz okazało się że zbyt późno by otrzymać wykupioną koszulkę.
Ot taka wtopa organizatorów :-0
Ale najważniejsze czekało czyli numer startowy !

No i ruszyłam!
Trasa była piękna przez Łazienki Królewskie, Zoo Warszawskie, Nowy świat .
Minęłam Chopina i Pałac prezydencki :-)
Kibiców masa na trasie bo pogoda dopisała.

Nawet taki kibic się trafił :-))))))))))))))))))))

Tym razem trasę podzieliłam sobie na 5 km odcinki - to tak dla zdrowia psychicznego,
oraz 4 razy przez most.
Wiedziałam, że jak będę czwarty raz biec przez most to już będzie blisko :-0
Nie do końca tak było bo te ostatnie 2 km strasznie mi się dłużyły
a ostatnia prosta z metą na horyzoncie to trwała wieki. 
Normalnie miałam wrażenie, że im szybciej biegnę tym dalej odsuwa się meta!
Ale w końcu dobiegłam :-)
I nie pytajcie o czas bo ten nie powala ale to splot wielu zdarzeń.
Pamiętać trzeba że królowa przemierza terytoria 
i ja tak z godnością i uśmiechem dotarłam do końca :-)
W Warszawie wspaniali kibice
a szczególnie jeden.
Gosia jeszcze raz dziękuję! 

No i w końcu jest Korona Maratonów Polskich :-)
Trochę to małe,  bez podstawki ani możliwości zawieszenia, 
że już o wygrawerowanym roku nie wspomnę.
Ale przecież najciekawsza i najwspanialsza jest droga do celu :-)

Co teraz?
Ha na pewno odpocznę !
Odpocznę od maratonów asfaltowych.
Powoli wkręcam się w biegi górskie
i kilka startów zaplanowałam.
Ale do Warszawy czuje że wrócę.
Mam nadzieję że dobrze przygotowana 
i liczę na to że wiosną będzie zimno!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota










piątek, 28 września 2018

Jesiennie..

I nim się człowiek obejrzał nastała jesień.
Wrzesień jak co roku był bardzo pracowity 
i niewiele czasu zostało na wirtualny świat.
Nasz taras przybrał już jesienny look.
Część roślin po prostu padła w czasie urlopu
i szansę dostały wrzosy.
Do tego obowiązkowe ciasto śliwkowe.
Piekę już chyba czwarte
i mąż wciąż chce więcej.

Mam nadzieję, że jesień będzie ciepła
 i będziemy mogli korzystać z tarasu jak najdłużej

W tym roku pierwszy raz winobluszcz na tarasie
ciekawe kiedy opanuje całą ścianę.
Weekend zapowiada się słonecznie i ciepło.
To dobry czas na spacery, grzyby
lub po prostu wspólne szwędanie się.
Ja zablokuję znowu Warszawę biegnąc ostatni maraton w tym roku.
I ostatni do Korony Maratonów Polskich.
Trzymajcie kciuki ;-)
Miłego weekendu!!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota