piątek, 10 kwietnia 2020

Wielkanoc w dziwnych czasach


Dziwny czas nastał i dziwna będzie ta Wielkanoc.
W gronie domowników.
Bez wizyt i spotykania się w szerszym gronie.
Taki czas!
Ale to nie znaczy, że nie może być piękna.
Że nie warto zadbać o uroczystą oprawę tego dnia.
U nas bez dodatkowych zakupów, korzystając z tego co już w domu było.
Bez kwiatów kupionych a jedynie z tymi które na ogrodzie kwitną.
Do tego klasyka czyli rzeżucha.
Zawsze mam jej zapas bo sieję ją regularnie.
Po prostu lubimy do kanapki :-)
Kilka detali i stół gotowy na święta.

Życzę Wam aby święta, mimo wszystko, były radosne, szczęśliwe i rodzinne.
I to co teraz najważniejsze aby były zdrowe!!!!
I obyśmy wszyscy zdrowi na ciele i umyśle przetrwali ten czas pandemii.


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Śniadanie na odporność



Każdy z nas inaczej reaguje na izolację i stres związany z istniejącą pandemią.
 I tu w grę wchodzą dwa scenariusze - albo ten stres zajadamy albo odwrotnie właściwie nic nie jemy. Szczególnie dziś zdrowe odżywianie jest ważne z uwagi na naszą odporność i samopoczucie. Niezależnie, który scenariusz jest Wam bliższy, warto zwrócić uwagę aby posiłki były zdrowe, a że mamy więcej czasu w przypadku pracujących w domu można się pokusić o więcej kreatywności i odwagi w kuchni.
Zamknięcie w domu wielu nas wybiło z rytmu i często wiąże się to z rozluźnieniem diety.  Jeśli nie robiliście tego wcześniej, w dzisiejszej sytuacji planowanie posiłków jest szczególnie ważne. Dzięki temu racjonalnie możecie wykorzystać zapasy i ograniczyć marnotrawstwo. Zaplanujcie 5 posiłków dzienne - 3 główne i 2 przekąski.
Dobry dzień warto zacząć od porządnego śniadania. Jest to jeden z  najważniejszych posiłków dający nam energię na wiele godzin. Ponadto po treściwym i odżywczym śniadaniu będzie siła na pracę i bez głodu doczekacie obiadu.
Brakuje Wam pomysłów na śniadanie a kanapka z żółtym serem już się znudziła? Czas poszukać inspiracji :-) Może warto zajrzeć do książek kucharskich, które leżą nietknięte a może po prostu poszukać w Internecie.  Zacznijcie od przejrzenia produktów jakimi dysponujecie.
Jajka - i tu możliwości są nieograniczone! Jajka na twardo, miękko sadzone czy w koszulce o klasycznej jajecznicy nie wspominając. A może jajeczne mufiny? Omlety na słodko lub słono a nawet kokosowe i w wersji dutch baby z piekarnika. A gdy znajdziecie puszkę pomidorów to polecam przepyszną szakszukę. W tej opcji są jeszcze  wszelkiego rodzaju naleśniki, pancaces czy racuchy. No i oczywiście gofry na słono lub słodko  - poczujecie się jak na wakacjach ;-) Polecam też wersję wegańską  z kaszy gryczanej. Dajcie się zaskoczyć!


Wypieki - tu oczywiście jest mnóstwo możliwości. Szereg przepisów na bułeczki śniadaniowe, chałki itd zawiera drożdże. Jeśli ich nie macie to polecam angielskie babeczki sconesidealne z dżemem i szklanką mleka.  Super propozycją jest też chlebek bananowy szczególnie gdy banany są już mocno przejrzałe i domownicy niechętnie na nie patrzą. Są też opcje wykorzystania średnio świeżego pieczywa i wyczarowania przepysznych posiłków - tu serdecznie polecam puddingi z chleba, tosty francuskie czy madame croque. Szperajcie w internecie :-)


 Owsianki i inne ziarna - Tak wiem wiele osób na hasło owsianka źle reaguje ale może to czas by odczarować to danie. Można ją przygotować z mlekiem, jogurtem lub wodą. Super dodatkiem są owoce - mrożone też się sprawdzą, bakalie, rodzynki., dżemy. Przeszukajcie szafki kuchenne i zamrażarkę. Oprócz tradycyjnej polecam tzw owsiankę nocna, również tą w wersji zapiekanej - super rozgrzewa i syci. Oprócz płatków owsianych nieocenione jest domowe musli - często wystarczy wymieszać ulubione płatki, otręby, bakalie to co lubicie. W wersji de luxe poleca się granola :-) Nie zapominajmy tu też o kaszach. Na śniadanie świetnie spisuje się na przykład kasza jaglana.

Jak widzicie inspiracji tylko na same śniadania jest mnóstwo.  I mam nadzieję, że nie zdążycie wykorzystać wszystkich a wrócimy do "normalności".
Wykorzystajcie ten czas na poznanie nowych smaków, wspólne gotowanie z dziećmi  i uwolnijcie wyobraźnię :-)

wtorek, 24 marca 2020

Asics Frontrunner to teraz mój team

Och jak ja czekałam na to aby podzielić się z Wami moją radością:-)
A potem świat oszalał i się zatrzymał.
Ale to nie zmienia mojej radości, 
że spośród 35000 aplikacji moja została wybrana:-)
Oficjalnie jestem członkiem zespołu  Asics Frontrunner Poland
Jestem przeszczęśliwa i zaszczycona 👍
Warto marzyć 🔥🔥🔥
Wyznaczać cel, dążyć do niego co dnia krok po kroku 💪💪💪
 bo marzenia się spełnia 🤗🤗🤗
Jestem przykładem,  że bieganie nie jest tylko dla młodych i szybkich. 
Każdy jest zwycięzcą jeśli tylko założy buty i pójdzie pobiegać. 
Pokazuję jak to zrobić, w codziennym nawale obowiązków, będąc mamą, żoną i korpo ludkiem :-)
 Bo w bieganiu nie ma limitu wieku, wagi, koloru oczu :-) 
Po prostu wystarczy ubrać buty i ruszyć ku przygodzie !
I mimo, że nastał trudny czas ja się nie zatrzymuję  - biegam dalej.
Sama, po polnych ścieżkach z zachowaniem wszelkich środków ostrożności.
Nie forsuję się, biegam dla odporności, relaksu i chwili spokoju od natłoku złych wiadomości.

Dodatkowo uzupełniam treningi ćwiczeniami w domu, 
treningami online, systematycznym rozciąganiem i rolowaniem.

Mam nadzieję,  że dzięki dyscyplinie i stosowaniu się do zaleceń 
zdrowi i mądrzejsi, 
może pełni refleksji wrócimy do codzienności. 
Będzie inna to pewne.

I gdy trzeba zostać w domu to zostańmy w domu!
Dla zdrowia naszego i innych.

#UntiedYetUnited

Jeszcze to wszystko wybiegamy!!!!


Fot FotoPyk


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota






piątek, 21 lutego 2020

Biegam zimą ... też na nartach


Cześć to znowu ja :-)
Jak może wiecie uwielbiam biegać zimą a meczę się latem.
Szczególnie jestem szczęśliwa,
 gdy bieganie daje się połączyć z aktywnym weekendem w górach.
Jeśli tylko warunki pozwalają to z butów do biegania przeskakuję
 w buty do biegania ... na nartach.
Biegówki odkryłam kilka lat temu. 
Tak naprawdę szukałam alternatywy dla przepełnionych stoków narciarskich.
Ubrałam biegówki i sama ruszyłam w las.
I spadła na mnie zimowa cisza.
Zakochałam się od razu:-)
Na szczęście z Wrocławia jest w miarę blisko do Jakuszyc, Spalonej czy Sowich Gór.
Tam przecierałam już szlaki również z czeską stroną.
Czasem udaje sie trafić na przepiękne warunki,
które oczywiscie zawsze sa w tygodniu ale nie zawsze w weekend :-)
A jeśli nawet pogoda nie jest alpejska 
to zawsze dobre towarzystwo i humor rekompensują wszystkie niedogodności.
Serdecznie polecam spróbować :-)
Odkryjecie jak fajnie się biega pod górę 
a jakim wyzwaniem jest zjazd w dół!
Warto wziąć instruktora na początek aby nie wytworzyć sobie złych nawyków.
Potem juz tylko wystarczy samego siebie przekonać, 
że warto wstać w sobotę lub  niedzielę o 5 rano 
aby być na trasie pierwszym :-) 
A potem już tylko natura, ślad po horyzont 
i chlupocząca herbata w termosie w plecaku!

To kto zgadnie jakie mam plany na weekend?:-)


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota





piątek, 31 stycznia 2020

Bieganie i pomaganie - Kilometry pomocy

Dziś kilka słów o ostatnim evencie 
organizowanym wspólnie ze Stowarzyszeniem Kilometry Pomocy.
Bo bieganie jest fajne ale pomaganie jeszcze lepsze :-)
Ambasadorem stowarzyszenia zostałam  prawie rok temu 
i staram się aktywnie wspierać działalność charytatywną.
Tym razem nie był to bieg
a  "Charytatywny Koncert dla Michała"- Chóru Politechniki Wrocławskiej 
Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej ma 45 letnią tradycję. 
Jest laureatem licznych nagród na festiwalach w kraju i za granicą. 
Magiczny wieczór za nami :-)
Frekwencja dopisała, kiermasz był oblegany wiec i puszki zapełniały się.

Zachwalane przeze mnie ciasta w wersji na wynos rozchodziły się szybko :-)
Michał cały czas uśmiechnięty:-)
Czegóż chcieć więcej.
I na koniec uśmiechnięta ekipa Kilometrów Pomocy
Coś jeszcze w tym roku zrobimy i to nie raz!

Fot. Łukasz Sukta

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota


piątek, 24 stycznia 2020

Zimowe Góry Stołowe


Hurrraaaa
Jak ja dawno nie miałam takiej radości z biegania 
Było wszystko co kocham !
Góry 
Śnieg  w oczy
Lód pod nogami
Świetna zabawa 
Super organizacja
i wspaniali wolontariusze !!!!
Zimowy Półmaraton Gór Stołowych 
Do zobaczenia za rok!

Ale po kolei :-)
Dojechałyśmy do Karłowa późno,
wszystko poszło sprawnie, odebrałyśmy numery
 i nawet jeszcze restauracje działały by nakarmić biegaczy.
Potem już kompletowanie sprzętu, 
siedem strategii na minutę:-)
Podglądanie prognoz pogody i w miarę spokojny sen.
Jak zawsze obudziłam się około 5:00 gotowa
i ze spokojniejszą głową. 
Na starcie super rozgrzewka, dużo znajomych twarzy 
i przemiłe spotkanie z Martą.
Nie podejrzewałyśmy, że los zetknie nas jeszcze na trasie.
Zaczęło się spokojnie w jesiennej aurze.
Pierwsze wzniesienia
i pierwsze zbiegi.
Powoli zaczął padać deszcz a potem już taki styropianik :-)
Przy skalnych wrotach nie odmówiłam sobie zdjęcia:-)
Przecież wykupiłam cały bieg!
Nie chciałam się spieszyć tylko się cieszyć z każdego kilometra!
Opady śniegu się wzmagały
 i pojawiła się myśl w głowie, że to jednak będzie zimowy bieg!
Gdyby ktoś się zastanawiał czy było ślisko to odpowiem - było mega ślisko.
Stosowałam różne metody - na czworaka , na kolanach, ślizg na tyłku
i najlepsza technika - trójka bobslejowa:-)
Dzięki dziewczyny!!! 
Wiedziałam, ze jak Piotr Hercog układa trasę to łatwo nie będzie. 
Podejście wzdłuż granicy było pod górkę :-)


Jak już dotarłam do drugiego punktu kontrolnego to złapałam oddech.
Duży zapas do limitu :-)
Lęki których się nabawiłam po Maratonie Ślężańskim zniknęły.
Do tego zrobiło się magicznie!
Pełna zima, siła w nogach, uśmiech na twarzy!
Na ostatnich kilometrach dogoniłam Martę. Niestety z kontuzją.
Zdecydowałam iść razem z Nią te ostatnie kilometry.
Po chwili dogoniła nas Ania i tak we trzy stanęłyśmy u dołu schodów na Szczeliniec.
To już tak niedaleko,
tylko 635 schodków :-)
Marta dzielnie schodek po schodku połykając łzy parła do przodu.
I tak trzymając się za ręce dotarłyśmy na metę.
RADOŚĆ!!
Gdy ją dzielisz jest jeszcze większa!
Dzięki Ania i Marta :-)
To jest to co kocham :-)

P.S. Dziękuję za cudne zdjęcia z trasy - 
Gratki dla Rafał Bielawa, Piotr Dymus i Łukasz Buszka

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota