piątek, 17 lutego 2017

Zimowe must drink

U nas ferie w pełni.
A jak ferie to mróz, śnieg i słońce.
I dużo ruchu.
Narty zjazdowe, spacery, biegówki
i oczywiście moje ukochane bieganie.
Ale jest jeszcze jeden element, 
który kojarzy mi się ze stokiem i śniegiem:
Bombardinio!!!
Słodkie, ciepłe i mocne.
I nawet jeśli nie jesteście w górach
i nie rozbijacie sie po St.Moritz możecie zaznać tej rozkoszy.

Bombardnio
Składniki:
- likier jajeczny 
- bita śmietana
- czekolada
Wykonanie:
Podgrzewamy likier w garnuszku na małym gazie . Nie za długo aby się nie zważył. Przelać do kieliczka, szklanki :-) udekorować bitą śmietaną . 
Można posypać tartą czekoladą. Gotowe!

Można skorzystać z gotowego likieru 
ale jeśli ktoś ma zacięcie to przepis na domowy likier jajeczny tutaj
To ja zmykam dalej cieszyć się zimą.

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 10 lutego 2017

Pod pięknym aniołem

Witam wszystkich gorąco.
Zimno za oknem, więc w kominku się pali.
A na kominku pojawił się piękny anioł.
Prezent od mojej mamy.
Ale prezent szczególny bo stworzony Jej rękami
z myślą o mnie;-)
Mama, która wciąż rozwija swoje talenty malarskie i plastyczne 
tym razem na warsztat  wzięła glinę.
I stworzyła naszego anioła.
Wszelkie podobieństwa są oczywiście przypadkowe :-)
Anioł pięknie się prezentuje na kominku.
Wprowadza spokój i harmonię do naszego wnętrza.
Stworzony z miłości i z głębi serca. 
Był pomysł na szkliwienie
ale mnie najbardziej podoba się w tej wersji.
Surowej i pięknej. 
Bardzo jestem z mamy dumna ;-)
Pozdrawiam Was serdecznie
i lecę się pakować bo u nas ferie:-)
Wreszcie, w końcu, nareszcie.
Wstrzymajcie się jeszcze z tym wzdychaniem do wiosny:-)
My potrzebujemy trochę śniegu :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 3 lutego 2017

Kalendarz DIY

Jakiś czas temu zapragnęłam rozwoju ;-)
Zapisałam się na studia.
Nie pytajcie gdzie to wcisnęłam w kalendarzu ale się udało.
Długo się zastanawiałam, szukałam i wybrałam.
Wspaniali prowadzący,
każda sesja niezwykle inspirująca ale....
Egzamin już niedługo ;-)
Wtedy zorientowałam się, że nie mam swojego miejsca, biurka, stołu
aby rozłożyć wszystkie mądre książki.
Zaczęłam kombinować i znalazłam swój kąt.
Przy urządzaniu założenie było proste - tanio i szybko :-)
Jeszcze nie jestem gotowa na pokazanie w 100%.
Dzisiaj kawałek zaledwie.
Nad biurkiem zawisł kalendarz, gdzie odmierzam dni do egzaminu.
Kalendarz w 100% wykonany przeze mnie.
Szybka instrukcja foto ;-)
Potrzebne
-folia tablicowa magnetyczna ( ja kupiłam na przecenie w tchibo)
- karton lub sklejka
- wstążki - u mnie złote
- klej magik
- magnesy
- cyferki samoprzylepne
Wykonanie proste i szybkie.
Naklejamy folię tablicową na karton lub deskę. 
Zaczynamy od krótszej krawędzi i powoli dociskając gąbką naklejamy na cała powierzchnię.
Na drugiej stronie odmierzamy podział kalendarza.
U mnie wyszły kwadraty. Ważne aby zaplanować 5 tygodni
 bo są miesiące, które tak się układają.
Pionowo 7 części bo 7 dni tygodnia.
Następnie przycinamy wstążki i przyklejamy klejem. 
Ja wstążki przeplatałam na zmianę aby stworzyć sieć. 
Dzięki temu nie przyklejałam wstążek do tablicówki a jedynie z tyłu do kartonu.
Kalendarz gotowy :-)
Teraz pozostaje oklejenie magnesów, oczywiście 31 sztuk
Wieszamy kalendarz i planujemy
Można zapisywać kredą zaplanowane wydarzenia,
 bądż przyczepiać karteczki magnesami.
U mnie zaplanowany luty ;-)
Ferie, egzamin, kilka startów biegowych.
Dodatkowo zrobiłam jeszcze girlandę ze złotych kółek 
ale to żadna filozofia.
Na biurku pojawiły się dwie puszki pomalowane złotym sprayem. 
Jedna po groszku, druga kukurydzy a teraz stylówa pełna ;-)
Czas odmierza zegar produkcji polskiej Predom Metron :-)
zdobyty na targu staroci. 
Może to nie wielki staroć ale dla mnie pasuje.

Lecę ogarniać resztę mojego kącika, 
mam nadzieję, że niedługo pokażę więcej.

No i pędzę się uczyć i biegnę  w biegu karnawałowym i....
 ... normalny weekend pełen lenistwa :-)

Udanego wszystkim życzę !!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota








piątek, 27 stycznia 2017

I jeszcze w pralni

Dzisiaj zajrzymy jeszcze raz do mojej pralni:-)
To wariactwo, że takie miejsce człowiek dopieszcza
ale trochę tam czasu spędzam,
to kto mi zabroni :-)
A najczęściej pojawiam się tam rano i rozwieszam pranie
albo tuż przed spaniem gdy puszczam kolejną pralkę.
Bo przecież to się nigdy nie kończy :-)
I tak sobie idę rozespana
i..... marzłam w nogi.
Zrobiłam sobie zatem dywanik.
Kilka wieczorów, dwa kolory spaghetti i gotowe.
Wielki nie jest ale wpasował się w sam raz.
Teraz ręce wolne wieczorem to pewno znowu coś wymyślę
.Czaję się na szydełko, druty na chwilę odstawię.

Kto nie widział całej pralni i jej metamorfozy to zapraszam 
Udanego weekendu wszystkim życzę :-)
U nas sportowo
Młody turniej a matka zawody :-)
Świat się kończy :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

środa, 25 stycznia 2017

Pierwszy chleb z garnka

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na domowy chleb.
To pierwszy jaki odważyłam się upiec;-)
I uwaga wyszedł rewelacyjny!
Wspaniała chrupiąca skórka,
obłędny zapach
i ...
Mało zdjęć bo zjedli.
To chyba najlepsza rekomendacja.

Chleb z garnka
Składniki
- 2 łyżeczki cukru
- 360 g wody
- 25 g świeżych drożdży
- 400 g mąki pszennej
- 200 g mąki żytniej
- 2 łyżeczki soli
Wykonanie
Do naczynia Thermomix wlewamy wodę, dodajemy drożdże i cukier. Mieszamy 2min/37 st.C./obr 2. Następnie dodajemy mąkę pszenną i żytnią oraz sól. Wyrabiamy 3 min/wyrabianie.  Ciasto przekładamy do miski i pozostawiamy do wyrośnięcia na około 1 godzinę.Po upływie czasu wbijamy pięść w ciasto w celu odgazowania ciasta i krótko wyrabiamy ręką. Z ciasta formujemy bochenek chleba, przykrywamy ściereczka i pozostawiamy do wyrośnięcia na 30 minut.
I teraz przygotowanie garnka :-) Ja użyłam okrągłego naczynia żaroodpornego. Następnym razem zrobię owalny. Można oczywiście w garnku żeliwnym ale takiego nie mam.
Nagrzewamy piekarnik i garnek/naczynie żaroodporne wraz z pokrywką (ważne!), w którym będziemy piec chleb. Temperatura w piekarniku powinna być maksymalna.
Wyciągamy gorący garnek/naczynie żaroodporne z piekarnika i delikatnie przekładamy do niego chleb. Robimy nacięcia, przykrywamy pokrywą i wkładamy do piekarnika.
Zmniejszamy temperaturę do 200 st. C z termoobiegiem i pieczemy 30 minut. Po tym czasie zdejmujemy pokrywę i pieczemy jeszcze 15 minut.
Po upieczeniu wyjmujemy i chłodzimy na kratce i ... odganiamy rodzinę aby chleb miał szansę wystygnąć przed pożarciem.

Idealny na sobotnie śniadanie z domowym dżemem.
U nas malinowy ale polecam też
czy

Życzę smacznego!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 20 stycznia 2017

Breloczki puzzle dla dziadków DIY

Kochani 
już za chwilę i momencik dzień babci i dziadka.
Najważniejsze dla seniorów to oczywiście zdrowie.
Tego nie możemy dać
ale możemy dać kawałek serducha
przygotowując coś specjalnie dla nich.
 I choć rodziny się nie wybiera 
to cała ta nasza familia to taka układanka z wielu różnych puzzli.
Kawałeczki naszego świata, 
które przez lata się do siebie dopasowały.
Teraz tworzą całość.
I gdy jednego puzzla zabraknie to cała
układanka się zmienia.
Po nocy ale dałyśmy radę przygotować prezencik.
Foty słabe bo ciemno było ;-)))))
Ale zdążyłyśmy!!!
Przygotowałyśmy breloczki dla dziadków.
Mamy nadzieję, że używając ich codziennie
uśmiechną się od czasu do czasu.
Chcemy aby pamiętali i czuli jak ważną są częścią naszego rodzinnego obrazka.
Potrzebujemy:
-  modeliny, 
- kółeczek metalowych w dwóch rozmiarach 
- literek do wyciskania
- chwila czasu :-)

Pozdrawiam serdecznie 
i nie zapomnijcie co w życiu najważniejsze :-)

A dla przypomnienia nasza zeszłoroczna propozycja tutaj

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota



piątek, 13 stycznia 2017

Nowy w salonie

Dzisiaj zapraszam do mojego salonu od strony,
której nigdy nie pokazywałam.
Bo nie było co :-)
Kawałek niezagospodarowanej przestrzeni to był.
Aż przerosła mnie kolekcja serwisów kawowych mojego męża!!!
i ilość kieliszków i szkła wszelakiego.
Zapragnęłam mieć barek.
W sieci nie znalazłam nic 
co by wpadło w oko ....
ale
wypatrzyłam na aukcji pewne cudo.
Stwierdziłam, że ma potencjał bo część alkoholi i kieliszków 
się zmieści a i styl odpowiada.
Wylicytowałam,
sprowadziłam do domu
i się zachwyciłam ;-)
Jest to radiola duńskiej firmy Bang & Olufsen.
Działają od 1925 roku i produkują sprzęt audiowizualny.
Nasz model to Grand Prix 44RG.
Najprawdopodobniej z 1944 roku.
I cały plan padł :-)
Serca nie mam wyrzucać radia, głośników i gramofonu 
aby wstawić flaszki:-)
To się po prostu nie godzi!


Teraz szukam magika, który by to odpalił,
tak aby radyjko grało:-)
Może ktoś coś wie, zna pasjonata,
 który umie bez szkody uruchomić taki model
No może z gramofonu zrezygnuję :-)
albo i nie.
Nowy nabytek wpasował się idealnie do salonu.
Teraz kombinuję jak do końca zagospodarować tą przestrzeń.

A co Wy myślicie?
To nie grzech takie cudo niszczyć
i wykorzystać tylko obudowę jako mebel
No już sama nie wiem :-)
Jeśli znacie kogoś, kto umie to uruchomić to będę wdzięczna za informacje :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota