sobota, 7 czerwca 2014

5 sposobów jak przeżyć remont

Na dzisiaj kilka migawek jak właśnie wygląda moja rzeczywistość :-)

w pełni remontu
Ale od początku... 1,5 roku temu zdecydowałam że czas na zmiany. Dzieci podrosły, przestały mazać po ścianach a co najważniejsze nauczyliśmy się już naszego życia w domu. Wiemy gdzie spędzamy czas, jakiej funkcjonalności nam brakuje itp. Przykładowo przez lata nie mieliśmy telewizora, generalnie było nam z tym dobrze ale wyrósł nam zawodnik i kibic. Syn rozpaczał że cały świat ogląda mecz a on tylko ma relację w Internecie, że to jakiś dziwny dom i tak dalej. Zapadła więc decyzja o telewizji :-) To też trzeba było zmieścić w przestrzeni...

A teraz moje 5 sposobów na przetrwanie remontu :
1. Zaplanować sobie piękne wnętrze na które czekasz.
2. Nie przypominać mężowi co pół roku że ma pomalować bo jak facet mówi że coś zrobi to zrobi :-)
3. Systematycznie kupować wyposażenie, które zaplanowałaś i składować w garażu. Auto już nie wjeżdża od roku, właściwie to ledwo przechodzę do kotłowni
4. Wystawić i sprzedać na Allegro  aktualne wyposażenie ( jemy już na taboretach)
5. Gdy po 1,5 roku oczekiwania remont się zaczyna, cieszyć się jak dziecko z tego bałaganu bo wiesz jak będzie pięknie!

A może ktoś mam jeszcze jakieś inne sposoby? Wszelkie rady mile widziane bo jestem w oku cyklonu!!!


Oczywiście mieć wspaniałych pomocników
A teraz kilka migawek z postępu w pracach - w końcu pojawił się mój wymarzony kolor Yuupii

Szary kolor na głównej ścianie

Do tego koloru przekonywałam Pana Męża długo ale jak widać skutecznie. Po pomalowaniu stał przez chwilę, patrzył krytycznym okiem i podsumował - "Taki śmieszny ten kolor". Mowę mi odjęło.

Od razu jaśniej się zrobiło
Trzymajcie za mnie kciuki. Już niedługo pokaże więcej migawek jak tylko się tutaj ogarnę.

 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

5 komentarzy:

  1. Remont to fajna rzecz jak się je już przeżyje.Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak tylko wizja przyszłości trzyma mnie jeszcze przy zdrowych zmysłach. Dzięki za zaproszenie na pewno wpadnę :-)

      Usuń
    2. Ja remont robię od listopada... a mamy marzec! Powoli wyrywam ostatnie kitki sierści, ogon mi drży ze zdenerwowania, a ze smutku oklapły mi uszy. Bo nie tak, jak chciałam. Bo długo. Bo bałagan. Bo finanse się skończyły. Bo nie można znaleźć. Bo nie można zrealizować. Ale jesteśmy bliżej końca, jest nadzieja dla wyczerpanych myszy.

      Usuń
  2. Mąż zawsze potrafi podsumować kolory:D Wszystko świetnie wygląda:)
    U nas również artykuł o remontach - zapraszamy:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam