poniedziałek, 10 października 2016

Czarnogórskie przygody

Na naszej bałkańskiej trasie 
Czarnogóra pokazała swoje bardzo różne oblicza.
Powitała nas piękną plażą 
w historycznym mieście Bar.
Była chwila czasu na odpoczynek,
bałkańskie smaki
i słońce.
Na jeden dzień w sam raz.
Drugie oblicze Czarnogóry to cudowne góry
i kanion rzeki Tara, która tworzy przełom 
płynąc wąską i głęboką doliną.
Jest to najgłębszy w Europie
 i jeden z głębszych kanionów na świecie.
Zaczęliśmy spokojnie od spływu.
12 kilometrowy rafting ;-)
Była też chwila aby zobaczyć potok Ljutica - lewy dopływ Tay.
Potok ten wpisany jest do księgi rekordów Guinessa w dwóch kategoriach.
Jako najsilniejsze źródło w Europie ( 1000 litrów na sekundę)
oraz najkrótsza rzeka Europy o długości zaledwie 170 m.
Po przygodach na rzece nadszedł czas poczuć ten głęboki kanion.
Porwaliśmy się na zjazd tyroklą.
Trasa nie byle jaka
bo ponad 800 m na wysokości 152 m.
Jeśli nic Wam to nie mówi 
to wystarczy spojrzeć.
Dla pewności strzałka wskazuje człowieczka na tyrolce
No ale selfie musiało być :-) 
Kolejne oblicze Czarnogóry 
to połączenie gór i morza.
Dojechaliśmy nad zatokę kotorską.
Do miasta Kotor zjechaliśmy widokową
trasą z 25 zakrętami :-)
Z pewnością jest to wyzwanie dla kierowców 
Ale widoki przecudne. 
I tak pojawiliśmy się w Kotorze.
Mieście o śródziemnomorskim charakterze,
z długa historią.
Osobiście kojarzył mi sie z Dubrownikiem 
ale taki w wersji mini.
Miasto z trzech stron otoczone górami Lovcen, Vrmac i Dobrota.
Przez wiele lat miejsce bardzo niedostępne
a dzięki murom obronnym,
które wspinają się po zboczach - wręcz nie do zdobycia.
Miasto od 1979 roku wpisane na listę UNESCO.
Pełne wąskich uliczek, świątyń, 
dawnych pałaców nieregularnych placów.
Bardzo urokliwe ;-)
W zatoce kotorskiej znajduje się aż 9 wysp - w tym jedna sztucznie usypana.
My wybraliśmy się na  Wyspę Matki Boskiej na skale,
która jest jedyną sztuczną wyspą na morzu Adriatyckim.
Z powstaniem wyspy wiąże się legenda
według której dwaj rybacy na wystającej w tym miejscu skale
odnaleźli obraz Matki Boskiej. 
Trzykrotnie przewozili go do kościoła na lądzie,
jednak za każdym razem w tajemniczy sposób wracał na skałę.
To było bodźcem do budowy świątyni.
Na wyspę można sie dostać łódkami
bądź kajakami - to wersja bardziej mokra ;-)

W pięknym kościele wiązanki ślubne.
Ja tam znam przesąd w Polsce żeby nie suszyć ;-)
a tutaj powieszenie przy ołtarzu ma dawać pomyślność Młodej Parze.


Warto też zasmakować lokalnego jedzenia
Czy to owoców morza, czy ryb z górskiej rzeki,
czy nieguszańskiej szynki i serów.

 Wpadliśmy też do Budvy - centrum czarnogórskiego wypoczynku.
Hmmm powiem tak - kompletnie nie moja bajka.
Tłum, stragany, hucząca muzyka
i stragany :-)
Zdecydowanie polecam Czarnogórę
ale w wersji aktywnej.
Warto wybrać się dalej niż wypoczynkowe wybrzeże.

I to już koniec relacji z Bałkańskim wakacji ;-)
Wpadliśmy jeszcze na chwilę do Kosowa,
gdzie odwiedziliśmy Sanktuarium Niedźwiedzi - więcej tutaj

Może ktoś już planuje następne wyjazdy, wakacje
to zdecydowanie warto rozważyć kierunek bałkański :-)))


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota








6 komentarzy:

  1. Widoki pocztówkowe!
    Rzeczywiście pokutuje przesąd zabraniający suszenia bukietów. Nie wiem czy w tym wypadku wyjątek potwierdza regułę, ale moja mama ma oprawioną wiązankę ślubną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne widoki - można chłonąć piękno świta!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki mały kraj a tyle pięknych miejsc! Zwiedziliśmy jeszcze Monastyr Ostrog, co za widoki! Piękna fota na Bokę Kotorską z góry :)
    pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam