poniedziałek, 15 września 2014

Udany weekend

To był gorący weekend na naszych przedmieściach.
Najpierw jak to na wsi były dożynki. Ale u nas są nietypowe bo lotnicze.
Były pokazy akrobacji, przelot F16, strzelanie, skoki spadochronowe no i oczywiście wata cukrowa:-)







 Nie tylko ja polowałam na samoloty aparatem - hmmm wyglądałam jak totalny amator :-)




 
Jak co roku dobrze przygotowane i miło spędziłyśmy czas.
 
Po całym dniu pojechałyśmy wieczorkiem na coś nowego dla nas czyli Festiwal Kolorów. Oj ubaw był nieziemski. Zabawa fajna szczególnie w większej grupie przyjaciół. Tylko nie pytajcie jak wsiadłyśmy do auta w drogę powrotną :-)!!!!







 A tak wyglądałyśmy na koniec :-) W przyszłym roku musze pomyśleć o takim kombinezonie jak ma chłopak na zdjęciu

 

 
I tak to minął weekend na przedmieściach !
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 
 
 
 

piątek, 12 września 2014

Zdrowe śniadanie do szkoły

Wraz z nastaniem roku szkolnego ponownie stanęłam przed codziennym problemem - co spakować na drugie śniadanie. Sprawa może wydaje się banalna ale w przypadku dzieci , które nie jedzą kanapek klasyczny zestaw odpada.
Dodatkowo moje skarby chodzą do szkoły sportowej - często zaczynają o 7.15 i potrafią mieć 3 jednostki treningowe dziennie


Staram się aby śniadaniówki były pełne i zróżnicowane. Jednocześnie pilnuję jakości drugich śniadań więc wszelkie gotowizny pełne chemii odpadają.
 
Wśród wielu wypracowanych już kombinacji, dobrze sprawdzają się domowej roboty batony musli.
 
 
 


Przepisów i wariantów w sieci wiele. Na szczęście nie mamy problemów z glutenem ani innymi uczuleniami pokarmowymi.
Nam najbardziej odpowiadają te przygotowywane wg przepisu:


Składniki:
  • 1 puszka mleka zagęszczonego słodzonego (397 g)
  • 250 g płatków owsianych (nie błyskawicznych)
  • 75 g wiórków kokosowych
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 125 g mieszanki nasion (słonecznik, dynia, sezam)
  • 125 g niesolonych fistaszków

Mleko słodzone podgrzać lekko w garnuszku. W naczyniu wymieszać wszystkie pozostałe składniki, dolać ciepłego mleka, dobrze wymieszać.
Formę o wymiarach 23 x 33 cm wyłożyć papierem do pieczenia, na to wyłożyć przygotowaną mieszankę (nie wciskać mocno w dno, ani nie wciskać w ogóle - batony będa zbyt twarde), wyrównać.
Piec około 1 godziny w temperaturze 130ºC. Po około 15 minutach od wyjęcia pokroić na 16 batoników.
Często zmieniam proporcje bakalii - wrzucam co mam w szafie. Ostatnio dodaję też nasiona chia - jako skarbnicę dobroci.
kto spróbuje przepisu temu życzę - Smacznego :)
 
 
Ciekawa jestem też Waszych pomysłów na drugie śniadanie. Ja czasem walę głową w mur z moimi niejadkami. A jednocześnie siwieję gdy wracają bo tak wyczerpującym dniu i nic nie jest zjedzone.


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 

środa, 10 września 2014

i w końcu jest !


Trochę to trwało ale się doczekałam. Piękna dama wisi w jadalni. Rozpoczęliśmy naszą przygodę z remontem już dawno i ślimaczym tempem dobijamy do mety. Początki były mocne - tutaj
Dzisiaj kilka migawek z naszej jadalni.

 Obraz należy do rodziny mojego męża od wielu lat. Początkowo nie chciałam go nawet mieć w domu. Przerażenie w oczach kobiety budziło moją trwogę. Bo cóż ona zobaczyła wybudzona ze snu? Co lub kto spowodowało takie przerażenie? Jak to wpłynie na aurę w mojej przestrzeni.



Ale ostatecznie przez lata oswoiłyśmy się ze sobą i teraz zajmuje poczesne miejsce w naszej jadalni.
Jeszcze nie wszystko skończone ale stół, krzesła i komoda w końcu wyjechały z garażu i zajęły swoje miejsce.


Dodatkowo mój brat obdarował mnie dzisiaj pięknym bukietem. Czegóż chcieć więcej?
To będzie dobry dzień !!
 
 

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 8 września 2014

Oswajanie szkoły


Przez cała moją karierę szkolną marzyła mi się szafka. Taka jak w amerykańskich filmach. Szafka przy której toczą się rozmowy, przekazywane są szkolne newsy, wiszą w niej plakaty i co lekcję można sięgnąć po potrzebne książki.
 
Niestety nigdy się nie doczekałam i dźwigałam ciężki plecak z lekcji na lekcję. Ale to przecież było wieki temu :-)
Dziś w  wielu szkołach uczniowie takie szafki mają. Podobnie jest umoich dzieci.
 Przez pierwszy rok użytkowania nie za często zaglądałam do środka. Głównym moim zmartwieniem był kluczyk, który dziwnie wciąż ginął.
Pod koniec roku szafki trzeba było zdać i wówczas zobaczyłam co się rzeczywiście dzieje w jej wnętrzu. Matko czego ja tam nie znalazłam. Początkowo byłam zła jak można mieć taki bałagan. Dzieciakom się oberwało, wysłuchały mojej tyrady i tyle.

 
W nowym roku szkolnym temat powrócił. Przeanalizowałam to na chłodno i stwierdziłam, że nie jest prosto utrzymać porządek z takim wyposażeniem. Brak jakiejkolwiek półki doskwierał szczególnie zimą. Bo jak tu trzymać kurtkę, czapkę, szalik, rękawiczki, buty utatłane w śniegu, torbę treningową, zapasową wodę, chusteczki......

 Przemyślałyśmy z córką temat i ruszyłyśmy na zakupy. Dodatkowym wyzwaniem są wymogi szkoły, że nic nie może być zamontowane na stałe, żadnych naklejek, półek nic. Ale od czego nasza pomysłowość?



Córa chciała mieć miejsce na przechowywanie niezbędnych kosmetycznych rzeczy - przecież to już panna prawie. Zatem wszelkie gumki, grzebyki, lusterko, chusteczki, krem...  Dodatkowo chciała aby szafka była oswojona, taka tylko jej :-) No i bluzy i kurtki wiszące na haku to też niekoniecznie.
 

 
Zakupiłyśmy więc zestaw łazienkowy do przechowywania, który rozwiązał większość problemów. Pełno kieszonek na trzymanie różnych rzeczy a do tego jeszcze kilka pudełek na drobiazgi. Zaleta dodatkow - zestaw ma po prostu wieszaczek, więc zero problemów z zamontowaniem.

 
W ramach oswajania w sposób profesjonalny i nie ingerujący w konstrukcję szafki powiesiłyśmy dwa zdjęcia na spinaczach biurowych :-)
Ciekawa jestem jak sprawdzi się taka szafka w codziennym używaniu ale mam nadzieję, że będzie łatwiej utrzymać porządek.
 
Ciekawa też jestem jak inni sobie radzą z takim oswajaniem szafki szkolnej. Może ktoś znalazł inny sposób?


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

piątek, 5 września 2014

Cukiniowe szaleństwo

Nie da się ukryć, że cukinia nam w tym roku obrodziła. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze zacznę wierzyć w to, że jestem ogrodnikiem. To mój pierwszy rok siania, doglądania i podlewania. Jeszcze chwila i będę mogła podsumować, że bardzo udany.
 
 

Czekam jeszcze na dynie, które zarosły już wszystko co widać tutaj. Jeszcze nie do końca wiem kiedy te dynie pozbierać. Skąd ja będę wiedziała że już i jak zerwę to nie pogniją w tempie ekspresowym. Za wszelkie rady doświadczonych ogrodników z góry dziękuję.

Z klęską urodzaju radzę sobie pichcąc to i owo. Moim ulubionym daniem jest placek cukiniowy, który uwielbiam na ciepło i na zimno. Z kleksem domowego keczupu PYCHA. Można tez powiedzieć że to taki pasztet?
Placek cukiniowy
3 szklanki cukinii startej na dużych oczkach
3/4 szklanki cebuli pokrojonej w kostkę
3/4 szklanki startego żółtego sera
4 jajka
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pietruszka zielona/szczypiorek
1/2 szklanki oleju
1 ząbek czosnku
pieprz, sól do smaku

 
Przygotować warzywa  i wsypać wszystkie składniki do mąki. Wyrobić łyżką lub ręką. Przelać do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 minut
 
Mam nadzieję, że smakowało tym co się skusili :-)


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota
 
 

środa, 3 września 2014

Malinowe rozkosze

Szkoła ruszyła, deszcz leje a plan lekcji ciężki.
Mati ma dwa razy w tygodniu na 7.15. Na razie wstaje na automacie ale aż się boję listopada. Budzić muszę go o nieprzyzwoitej porze a przecież i tak myśleć zacznie na 2 lekcji.
 

No ale przecież się nie poddamy i nie zaczniemy narzekać bo to do nas niepodobne :-)
Powoli żegnamy się z letnią pogodą ale w ogrodzie jeszcze trochę skarbów zostało.
Ukochane przez dzieciaki maliny wciąż owocują.
 
 
Na poprawę humorów zaserwowałam sprawdzony deser, który łączy nasze ulubione smaki.
Maliny, bita śmietana i czekolada. Szczegóły tutaj
 


Deser się dobrze przechowuje, wiec można zrobić wcześniej i po szkole jak znalazł. Zawsze wywołuje uśmiech na twarzach dzieciaków.


 
Pogodzie się nie damy! Nastrojom melancholijnym jeszcze też nie. Bo co będziemy robić w listopadzie?
Miłego dnia Wam życzę!
 
Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota