Nie jestem kawoszem.
Napój ten traktuję raczej jako deser - z dobrym ciachem wypiję zawsze :-)
Jak już mnie najdzie ochota to piję dobrą, z ekspresu, chętnie z kardamonem.
Mam jednak w domu nałogowca, który pije litry kawy. Robi ją sobie sam, przy okazji bałaganiąc w całej kuchni.
Postanowiłam ogarnąć ten chaos.
Postanowiłam ogarnąć ten chaos.
Tak początkowo wyglądała nasza szafka.
Hmm no cóż szału nie ma :-)
Hmm no cóż szału nie ma :-)
W przepastnej spiżarce odnalazłam słoiki w których kiedyś kupowałam kawę.
Słoiczków uzbierało się osiem. Starczyło na wszelkie potrzebne napojowe cuda.
Do tego wydrukowałam na zwykłym papierze etykietki.
Chwila wycinania, chwilka przyklejania i zaczyna być porządek. W słoikach znalazła się kawa, cukier, kawa mielona, kakao, herbata itp. Widać tylko pierwszy rząd.
Do tego zrobiłam porządek ze szklankami i kubkami. Wszystkie kubki wszelkiej maści, pozyskane w różny sposób przez lata zostały spakowane w karton i wywiozłam je do pracy. Tam wiecznie kubków brakuje.
W szafce teraz porządek, wszystko pod ręką.
Mam nadzieje, że to ułatwi Panu Mężowi utrzymanie porządku przy przygotowywaniu 8 kawy danego dnia.
A z tej całej pracy i zapachów aż mnie samą naszła ochota na kawkę.
W wydaniu deserowym oczywiście.
Kawa i ciasteczko.
Pewno w zimowe, bezsłoneczne dni sama będę potrzebować większej dawki kofeiny.
Tylko z tymi ciachami muszę uważać.
Dziękuję że zatrzymaliście się na
chwilę na przedmieściach
Dorota
Dorota






















































