piątek, 24 listopada 2017

Dużo słońca w listopadzie

Dzisiaj przesyłam Wam dużo słońca z cudownej Jordanii i kolorowego Izraela.
Aż sama jeszcze nie zarejestrowałam, 
że tyle widziałam.
Oglądając zdjęcia szykując posta sama poukładałam sobie w głowie :-)

Jordania
Kraj niezwykle przyjazny, ludzie uśmiechnięci, Petra zachwycająca wiecej tutaj 
i mnóstwo śmieci i plastików wzdłuż drogi
Aż serce się kraje że takie piękne, marsjańskie wręcz krajobrazy pustyni kamiennej,

zasypane są plastikami i foliówkami które miota jedynie wiatr.
Stolica kraju Amman to stosunkowo młode miasto,
bardzo rozległe i malowniczo położone na wzgórzach.
Nie zachwyca architektura :-)
Nad miastem góruje cytadela Dżabal Al-Qala’at.
Miejsce to było zamieszkane już w czasach prehistorycznych.
Z pewnościa jest z ta przepiękny widok na stolicę, 
wraz z teatrem rzymskiego jeszcze miasta o cudnej nazwie Filadelfia :-)
Warto też zwiedzić Meczet Króla Abd Allaha, 
zainspirowany Meczetem Kopuły z Jerozolimy.
I tyle jeśli chodzi o stolicę kraju.
Wiele osób kojarzy Jordanie z Petrą ale niewielu słysząło o Dżerasz.
A jest to jedno z najlepiej zachowanych rzymskich miast poza Włochami, 
z owalną kolumnadą okalającą forum.
To co można zobaczyć to zaledwie 1/10 miasta. 
Miasto miało swój kres w VII wieku pa najeździe muzułmanów, licznych trzęsieniach ziemi.
W końcu zasypał je piasek i tylko niewielka część jest odkopana. 
Do miasta wchodzimy prze imponującą bramę 
zbudowaną na cześć przyjazdu cesarza Hadriana.
Imponujące wrażenie robi też Cardo Maximus, czyli główna ulica miasta
przy której mieściły się główne rezydencje miasta.
Podobno było tu ponad 500 kolumn! 
Robi t wrażenie dzisiaj 
a to dopiero musiał być widok gdy fontanny działały,
kwiaty kwitły i wszytko stało na swoim miejscu:-)
W Dżerasz bardzo dobrze zachowały się dwa teatry.
Hmm nawet występowałam :-))))

To co warto wspomnieć to przepyszne jedzenie.
Wszystko mi smakowało:-)
To zdecydowanie moje smaki.
Zajadałam się hummusem i falafelami.

Hitem był chleb pieczony w piecu.

Wystarczy trochę hummusu, jakieś warzywko i jesteś w kulinarnym niebie 

Ciekawe spostrzeżenie dotyczy również pamiątek.
Nie ma tu chinszczyzny
a jest wiele rzemiosła i lokalnego rękodzieła.
Z odtworzoną sztuką tworzenia mozajek.
Niezwykle detalicznych i urzekających pięknem.
Cały pobyt było miło i sympatycznie
ale gdy płaciłam w sklepie to Pan wydając resztę dał ją mojemu mężowi
Takie smaczki z pokazaniem miejsca kobiecie:-)
Ostatnim naszym punktem w Jordanii
była góra Nebo,
To z niej Mojżesz po 40 latach wędrówki zobaczył cel,
czyli Ziemię Obiecaną.
Widać stąd dolinę Jordanu, Morze Martwe, Palestynę i Izrael.
Do Jerozolimy jest zaledwie 45 km w linii prostej.  
Przed nami Izrael
Wybuchowa mieszanka kultur, religii, historii i krajobrazów....
ale to chyba materiał na następny post :-)

Chcecie wiecej słońca?


6 komentarzy:

  1. Dziękuję za tę wirtualną podróż. Było pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę. :) Wspaniałe zdjęcia, świetna relacja. Zabrałaś mnie na chwilę w inny świat. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już któryś tydzień z Tobą w tej podróży jestem:))
    Wszystko takie inne... inna cała czasoprzetrzeń... pięknie, czekam na to słońce, czekam:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny.
Z przyjemnością poznam Twoją opinie, uwagi, komentarze
Pozdrawiam