piątek, 14 października 2016

Znowu w salonie

Dzisiaj znowu jesteśmy w naszym salonie.
Nosi mnie trochę ostatnio.
Porozpoczynałam trochę prac w domu,
jednak żadna nieskończona.
Wiecznie brakuje czasu aby dodać tą kropkę nad i.
Mam nadzieję, że niedługo będzie się nadawało do pokazania.
Przynajmniej małymi etapami:-)
Jesień pokazuje ostatnio swoje pochmurne oblicze
dlatego niezbędna jest kawa
a i ciacho do niej zawsze się znajdzie.
Jesienne kolory lubię 
ale nie zawsze w moich wnętrzach.
Dlatego nie myślałam nawet o pomarańczach czy czerwieniach.
Chęć zmiany była.
Inspiracją był mój malarski wyczyn,
który pokazywałam tutaj
Padło na kolor niebieski,
który bardzo lubię.
I tak odświeżyłam trochę
wygląd naszego salonu. 
Trochę koloru na tą szarzyznę za oknem się przyda.
Wszelkie lampki, świeczki
 i innego rodzaju rozświetlacze też mile widziane. 
W kąciku czytelniczym króluje wciąż zieleń.
I wciąż uwielbiam ten fotel,
mimo ze jest już wszędzie:-)
Prawda ? 
Chciałabym powiedzieć "to ja się zawijam w kocyk"
ale inne plany na weekend:-)
Trzymajcie kciuki proszę!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota



środa, 12 października 2016

Jesienne ciasto

 Dzisiaj zapraszam na ciasto :-)
Jesienne,
pachnące
i pożywne.
Gruszki wprowadzają aromat i soczystość,
sernikowy charakter sprawia że jest sycące,
treściwe i nawet można sobie mawiać,
że kawałek na śniadanie to zdrowy i zbilansowany posiłek.
Bo przecież nabiał
i owoce ;-)
Zatem zapraszam do wypróbowania jesiennej tarty sernikowej z gruszkami :-)

Tarta sernikowa z gruszkami
Składniki na ciasto:
- 200 g mąki
- 100 g zimnego masła
- 1 żółtko
- 5 łyżek cukru pudru
 Składniki na resztę;-)
- 500 g sera ( może być z wiaderka ja preferuję Ulubiony z Wielunia)
- 4 łyżki jogurtu greckiego
- 2 jajka
- 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
- 5 łyżek cukru pudru
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 5 małych, miękkich gruszek
- 1-2 łyżki miodu
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki na ciasto szybko zagnieść. Można dodać łyżkę wody gdy będzie zbyt suche. Ciasto rozwałkować i przełożyć do natłuszczonej i oprószonej mąką formy na tartę. Ja użyłam formy o średnicy 26 cm. Musi mieć wysokie boki lub po prostu weź większą. Ciasto w formie schłodzić przez godzinę w lodówce. Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Ciasto ponakłuwać widelcem, przykryć papierem do pieczenia i obciążyć (kulkami ceramicznymi lub grochem, fasolą itp). Piec przez 15 minut. Po tym czasie ściągnąć obciążenie i dopiec jeszcze ok.10 minut do zrumienienia.
Gdy ciasto się piecze przygotować nadzienie.
Ser, jogurt, jajka, mąkę , cukier puder i ekstrakt włożyć do miski i krótko zmiksować. Gruszki obrać, rozkroić na pół i po wycięciu gniazd nasiennych ponacinać wzdłuż. Gdy nie są miękkie wystarczająco można je obgotować. Masę serową wylać na podpieczony spód, na to delikatnie poukładać gruszki. Polecam pokroić je na mniejsze cząstki i poukładać równomiernie.
Gruszki posmarować miodem i włożyć ciasto do piekarnika i zmniejszyć temperaturę do 180 stopni.
Piec około 25-30 minut aż masa serowa się zetnie. Następnie wyłączyć piekarnik i studzić ciasto w uchylonym piekarniku :-)
Gotowe! Smacznego!
Warto tak poukładać gruszki aby potem w każdym kawałku ciasta było jej trochę.
Następnie proponuję zrobić sobie kubek herbaty lub kawy,
ukroić porządny kawałek ciasta,
zawinąć się pod kocyk 
i zagłębić w lekturze.
To mój sposób na ten deszcz i ponurą aurę.

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota







poniedziałek, 10 października 2016

Czarnogórskie przygody

Na naszej bałkańskiej trasie 
Czarnogóra pokazała swoje bardzo różne oblicza.
Powitała nas piękną plażą 
w historycznym mieście Bar.
Była chwila czasu na odpoczynek,
bałkańskie smaki
i słońce.
Na jeden dzień w sam raz.
Drugie oblicze Czarnogóry to cudowne góry
i kanion rzeki Tara, która tworzy przełom 
płynąc wąską i głęboką doliną.
Jest to najgłębszy w Europie
 i jeden z głębszych kanionów na świecie.
Zaczęliśmy spokojnie od spływu.
12 kilometrowy rafting ;-)
Była też chwila aby zobaczyć potok Ljutica - lewy dopływ Tay.
Potok ten wpisany jest do księgi rekordów Guinessa w dwóch kategoriach.
Jako najsilniejsze źródło w Europie ( 1000 litrów na sekundę)
oraz najkrótsza rzeka Europy o długości zaledwie 170 m.
Po przygodach na rzece nadszedł czas poczuć ten głęboki kanion.
Porwaliśmy się na zjazd tyroklą.
Trasa nie byle jaka
bo ponad 800 m na wysokości 152 m.
Jeśli nic Wam to nie mówi 
to wystarczy spojrzeć.
Dla pewności strzałka wskazuje człowieczka na tyrolce
No ale selfie musiało być :-) 
Kolejne oblicze Czarnogóry 
to połączenie gór i morza.
Dojechaliśmy nad zatokę kotorską.
Do miasta Kotor zjechaliśmy widokową
trasą z 25 zakrętami :-)
Z pewnością jest to wyzwanie dla kierowców 
Ale widoki przecudne. 
I tak pojawiliśmy się w Kotorze.
Mieście o śródziemnomorskim charakterze,
z długa historią.
Osobiście kojarzył mi sie z Dubrownikiem 
ale taki w wersji mini.
Miasto z trzech stron otoczone górami Lovcen, Vrmac i Dobrota.
Przez wiele lat miejsce bardzo niedostępne
a dzięki murom obronnym,
które wspinają się po zboczach - wręcz nie do zdobycia.
Miasto od 1979 roku wpisane na listę UNESCO.
Pełne wąskich uliczek, świątyń, 
dawnych pałaców nieregularnych placów.
Bardzo urokliwe ;-)
W zatoce kotorskiej znajduje się aż 9 wysp - w tym jedna sztucznie usypana.
My wybraliśmy się na  Wyspę Matki Boskiej na skale,
która jest jedyną sztuczną wyspą na morzu Adriatyckim.
Z powstaniem wyspy wiąże się legenda
według której dwaj rybacy na wystającej w tym miejscu skale
odnaleźli obraz Matki Boskiej. 
Trzykrotnie przewozili go do kościoła na lądzie,
jednak za każdym razem w tajemniczy sposób wracał na skałę.
To było bodźcem do budowy świątyni.
Na wyspę można sie dostać łódkami
bądź kajakami - to wersja bardziej mokra ;-)

W pięknym kościele wiązanki ślubne.
Ja tam znam przesąd w Polsce żeby nie suszyć ;-)
a tutaj powieszenie przy ołtarzu ma dawać pomyślność Młodej Parze.


Warto też zasmakować lokalnego jedzenia
Czy to owoców morza, czy ryb z górskiej rzeki,
czy nieguszańskiej szynki i serów.

 Wpadliśmy też do Budvy - centrum czarnogórskiego wypoczynku.
Hmmm powiem tak - kompletnie nie moja bajka.
Tłum, stragany, hucząca muzyka
i stragany :-)
Zdecydowanie polecam Czarnogórę
ale w wersji aktywnej.
Warto wybrać się dalej niż wypoczynkowe wybrzeże.

I to już koniec relacji z Bałkańskim wakacji ;-)
Wpadliśmy jeszcze na chwilę do Kosowa,
gdzie odwiedziliśmy Sanktuarium Niedźwiedzi - więcej tutaj

Może ktoś już planuje następne wyjazdy, wakacje
to zdecydowanie warto rozważyć kierunek bałkański :-)))


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota








piątek, 7 października 2016

W sam raz na kolacje dla dwojga

Za oknem pogoda jaka jest każdy widzi:-)
Przy takiej aurze ciepłe kolacje powoli 
wchodzą na stałe do menu
Często przygotowuję zapiekany camembert z borówką.
Dietetyczne to może nie jest :-)
ale pyszne.
Normalnie z ciasta francuskiego wychodzi kwiatuszek
ale oczywiście tym razem  ciasto było jakieś oszukane
i tak pięknie do zdjęć się nie udało :-)
Camembert zapiekany w cieście francuskim
Składniki:
- 4 serki camembert
- ciasto francuskie
- tymianek
- żurawina lub borówka
Sposób przygotwania
Ser rozkładamy na cieście i wykrajamy kwadraty. Z pozostałości ciasta wycinamy paski. Zawijamy ser w ciasto tworząc fantazyjne gniazdko, kwiatuszek etc. Układamy na blaszce wyłożonej papierem. Smarujemy ciasto rozbełtanym jajkiem. Posypujemy tymiankiem. Wkładamy do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i pieczemy około 20 minut do zrumienienia ciasta. Podajemy z żurawiną lub borówką.
Smacznego!
Instrukcja foto mam nadzieję przydatna ;-)
Kolacja szybka w przygotowaniu, gorąca na zimne wieczory
a i porcja w sam raz.
Trzeba jakoś tą pogodę przetrwać :-)
Udanego weekendu życzę
i choć odrobiny słońca!!!!



Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota

poniedziałek, 3 października 2016

Macedonia - Bałkanów ciąg dalszy

Zapraszam dzisiaj do Macedonii.
Jeden z krajów na naszej trasie
podczas bałkańskich wakacji :-)
Zaczęliśmy od Ochrydu.
Miasto z masą zabytków wczesnochrześcijańskich wpisane na listę UNESCO.
Jest to jedno z 28 miast na świecie wpisanych na listę 
z powodu dziedzictwa kulturowego, jak i przyrodniczego.
Na zdjęciu zachód słońca i cerkiew św Jana Teologa z Kaneo.
W mieście znajduje się podobno 365 cerkwi. 
Aby być bliżej Boga kościół miał być zawsze w zasięgu wzroku.
Największym zabytkiem Macedonii jest, 
znajdująca się w Ochrydzie,  cerkiew św. Zofii z XI w,
gdzie zachowały się freski z XI-XIIIw. 
Niedawno odnowione,
piękne i niesamowite.
Oczywiście zakaz zdjęć.
Nad miastem górują ruiny twierdzy cara Samuela.
W całym starym mieście napotykamy latarnie,
które nawiązują do charakterystycznej zabudowy.
Są to domy budowane schodkowo w górę. 
Białe ściany i drewniane, brązowe obramowania.
Jezioro Ochrydzkie jest najgłębszym jeziorem na Bałkanach 
i najstarszym w całej Europie.
Przepłyneliśmy się łódeczkami podziwiając panoramę miasta.

Kolejny dzień to już Elszani.
Wioska , która jest słynna z powodu osiołków. 
Podobno każdy gospodarz ma przynajmniej jednego.
Wybraliśmy się na górskie wędrówki.
Część na osiołkach,
część na własnych nogach.
Widok na Jezioro Ochrydzkie,
w którym żyje sporo gatunków endemicznych np. łososia,
Mój górski towarzysz na zasłużonym odpoczynku :-)
Po górskich wędrówkach
mieliśmy okazje przygotowywać tradycyjny macedoński posiłek
wraz z naszymi gospodarzami.
Umiejętność przydatna,
bo przypominam że obowiązuje tu cyrylica
 i dla niektórych zamówienie w restauracji posiłku jest wyzwaniem :-)

Na tradycyjnym palenisku przygotowaliśmy tzw burek,
w innych regionach zwany banicą.
Do tego mesano meso i sałatki.
Była uczta.
Potem przyszedł czas na odrobinkę adrenaliny.
Wiadomo, że mnie wiecznie nosi :-)
Lot paralotnią nad jeziorem.
Bieg i skok ze zbocza:-)

Było cudownie, malowniczo
a na końcu zaliczyłam twarde lądowanie.
Przypomniałam sobie jak boli kość ogonowa ;-)))))

Ostatni nasz przystanek w Macedonii to Kanion Matka na rzece Treska.
Jezioro utworzone sztucznie po wybudowaniu zapory na rzece.

Piękne, urokliwe miejsce.
Płynąc łódeczkami otoczeni byliśmy pasmami górskimi.
Od niedawna istnieje możliwość zwiedzania
jednej z licznych tu jaskiń.
Jaskinia Vrelo pełna cudów natury z dwoma wewnętrznymi jeziorkami.
W tej okolicy znajduje się też jedna z jaglębszych pdwodnych jaskiń,
do końca jeszcze nie zbadana.
I tak upłynął nam czas w Macedońskim Raju.


Macedonia pozostanie w naszej pamięci jako cudny kraj,
pełen cudów natury, wspaniałych smaków, muzyki 
no i ta adrenalina na paralotni :-)))))
To jeszcze nie koniec naszej bałkańskiej przygody :-)
Będzie ciąg dalszy!!!


Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota